
|
Annyeonghaeseyo ! ![]() Zapytaj :3 ![]() ![]() Zamówienia ¦ Napisz zamówienie tutaj ^-^ Kolejka-najbliższe zamówienia ¦
| Tysiące myśli-1/? Witam wszystkich <3 Trochę mnie tu nie było. Niestety zaczął się rok szkolny i musiałam od razu zabrać się do nauki T-T. Nareszcie udało mi się napisać pierwszy rozdział opowiadania "Tysiące myśli" :D Mam nadzieję, że się wam spodoba. Będę starała się coś wrzucać na bloga jak najczęściej, Zapraszam do czytania ^^
Do mojej twarzy zaczęły dochodzić
promienie słońca. Przetarłam zaspane oczy i powoli je otworzyłam.
Czy ja umarłam? Ku mojemu
zdziwieniu byłam w bardzo dobrze znanym mi pokoju. Podniosłam się
szybko i zaczęłam się rozglądać jak poparzona.
-Czy
ja nie skoczyłam?-wyszeptałam do siebie przerażona. Uszczypnęłam
się, żeby mieć pewność, że na pewno to nie jest sen. Jednak
poczułam ból. Usiadłam na skraju łóżka i położyłam stopy na
podłodze. Nic się w tym pomieszczeniu nie zmieniło, dalej
wszędzie były porozwalane ciuchy. Byłam bardzo zdezorientowana
całą tą sytuacją. Przecież mi się nie wydawało.
Zrobiłam parę kroków w przód,
ale w pewnym momencie musiałam się zatrzymać, ponieważ strasznie
zakręciło mi się w głowię. Złapałam się ręką rogu szafki i
oparłam się o ścianę. Po chwili jednak ustąpiło. Podniosłam
głowę do góry i przeczesałam włosy jedną ręką. Kiedy byłam w
tym pokoju powróciło tyle pięknych wspomnień. Dotykałam prawie
każdej półki, kochałam uczucie nostalgii, które w takich
chwilach mnie wypełniało. Wśród głuchej ciszy nagle usłyszałam
czyjeś kroki, mimo że doskonale wiedziałam co to za osoba szybko
znowu wskoczyłam do łóżka. Nie miałam ochoty z nim teraz
rozmawiać. Schowałam się pod kołdrę. Dźwięk skrzypiących
drzwi rozniósł się po całym pokoju. Przycisnęłam dłonie
mocniej do materaca i zaczęłam udawać, że śpię. Po chwili
poczułam jak siada na skraju łóżka. Poczułam jak zsuwa z mojej
twarzy materiał i zahacza palcem delikatnie o moje usta. Chociaż
nic nie widziałam, to wiedziałam, że cały czas mi się przygląda.
Było to bardzo krępujące, choć robił to już nie raz, teraz
czułam się zupełnie inaczej. Usłyszałam ciche westchnięcie.
-______
wiem, że nie śpisz.-tak bardzo dawno nie słyszałam tego
delikatnego i wypełnionego troską głosu. Nie byłam pewna czy
spojrzeć na niego czy nie, ale w końcu uchyliłam powieki. Tak jak
myślałam, pierwsze co ujrzałam to jego twarz. I znowu to nagłe
uczucie powracającego szczęścia, które zniknie wraz z
przypomnieniem tego co stało się trzy lata temu. Z jednej strony
moje serce chciało, abym się niego rzuciła i go przytuliła, a z
drugiej było mocno zranione i kazało mi zignorować go i wyjść z
tego mieszkania. Jak na razie próbowałam zostać neutralna co było
wielkim wyczynem, bo powoli wygrywała ta pierwsza opcja, nie wiem
czy lepsza czy to ta gorsza. Jedyne co w tamtej chwili wiedziałam to
to, że jego wzrok za bardzo na mnie działał. Przełknęłam ślinę
i powoli podniosłam się do pozycji siedzącej.
-Mógłbyś
mi wyjaśnić co tu robię?-zapytałam próbując nie złapać z nim
kontaktu wzrokowego
.-A
więc nie pamiętasz.-zmarszczyłam lekko brwi. Czego niby
miałam nie pamiętać?
-Przyjechałaś
wczoraj pod mój dom taksówką całkowicie pijana.-posłałam mu
zdziwione spojrzenie. Przecież ja wczoraj nic nie piłam!
Nie wiedziałam co mam myśleć
i czy mogę mu w pełni uwierzyć w jego słowa. Coś mi tu nie
pasowało
.-Przecież
ja wczoraj nic nie piłam!-powiedziałam zdenerwowana całą tą
sytuacją.
-Tego
to ja już nie mogę powiedzieć, po prostu kiedy już u mnie byłaś
czułem od Ciebie alkohol. byłam już całkiem skołowana, ale już
mi się nie chciało z nim za bardzo rozmawiać, więc darowałam.
Wstałam szybko z łóżka i skierowałam się do drzwi.
-Dziękuję,
że pozwoliłeś mi zostać na noc, ale na mnie już czas.-otworzyłam
je i wyszłam z pokoju. Wszędzie był kurz, co oznaczało, że
niedawno wrócił.
-Pamiętaj,
że jesteś tutaj zawsze mile widziana.-zeszłam po schodach i już
miałam wyjść z domu, kiedy poczułam, że Lay obejmuje mnie z tyłu
i splata swoje ręce na moim brzuchu.
-C...co
Ty robisz?!-spytałam zaskoczona. Chłopak tylko położył głowę
na moim prawym ramieniu.
-Przecież
jesteś moją dziewczyną, a jako twój chłopak powinienem okazywać
Ci swoje uczucia.-to kompletnie zbiło mnie z tropu. Najpierw
mnie zostawia, a teraz jak wrócił chce dalej być moim chłopakiem?!
Zdjęłam jego ręce ze mnie i
odwróciłam się w jego stronę. Nie miałam serca z nim zerwać,
chociaż bardzo mnie zranił to nadal coś do niego czułam i to nie
było małe uczucie. Spojrzałam w jego oczy i to był błąd. Jego
przeszywający wzrok zawsze tak na mnie działał. Zamieniał mnie
jakby w sopel lodu, w ogóle nie mogłam się ruszyć to odczucie
było czymś przerażający, a jednocześnie niesamowitym. Jego
idealnie ułożona grzywka tylko dodawała mu uroku. Poczułam jak
delikatnie zaczął cofać mnie do tyłu. Moje plecy zderzyły się
ze ścianą. Za dobrze wiedziałam co teraz się stanie. Błagałam o
to, żebym odzyskała panowanie nad swoim ciałem.
-Przepraszam,
ale na mnie już czas, naprawdę.-nareszcie udało mi się
wyswobodzić z jego delikatnego lecz stanowczego dotyku. Szybko
wybiegłam z jego mieszkania i wyszłam na ulice. Złapałam się
rękami za twarz, była cała gorąca. Przeklęłam w myślach na to,
że nie umiem się przy nim kontrolować. Kopnęłam kamień, który
był najbliżej mnie i poszłam do domu.
Po około
dwudziestu minutach byłam w domu. Włożyłam dłoń do torebki i
zaczęłam w niej grzebać w poszukiwaniu kluczy. Trochę mi to
zajęło, ale nareszcie je znalazłam i otworzyłam drzwi do
mieszkania. Weszłam do niego i zdjęłam buty. Poszłam do mojego
pokoju i odsłoniłam firanki z okien. Do pokoju wpadł blask słońca.
Już miałam wychodzić z pomieszczenia, gdy jedna rzecz zwróciła
moją uwagę, a było to zdjęcie. To samo zdjęcie, które wczoraj
zrzuciłam z budynku. Przejechałam opuszkami palców po szkle. Nie
miało ani jednej ryski, ani żadnego pęknięcia. Może to była
prawda co Lay mówił. Upiłam się, a to wszystko mi się śniło.
Odstawiłam zdjęcie na półkę.
Poszłam do łazienki, żeby wziąć kąpiel. Odkręciłam kurek, a
do wanny zaczęła lecieć woda. Powoli zaczęłam zdejmować z
siebie ubrania. Kiedy zobaczyłam, że wanna jest już pełna to
zakręciłam kurek i wsunęłam jedną nogę pod taflę wody. Po
chwili już cała się zanurzyłam. Kochałam gorące kąpiele,
pomagały mi się odstresować i rozluźnić. Wstrzymałam oddech i
położyłam się pod wodą. Ciepło otuliło moją twarz i
rozpłynęło się po całym ciele. Uwielbiałam te chwile. Spokój
przerwał mi dzwonek, którego dźwięk rozniósł się po całym
mieszkaniu. Wynurzyłam się spod wody i westchnęłam. Chwyciłam za
ręcznik i zaczęłam przecierać nim twarz. Ponownie wkurzający
dźwięk dotarł do moich uszu. Szybko ubrałam się i poszłam w
kierunku drzwi wycierając mokre włosy w ręcznik. Przekręciłam
kluczyk i lekko uchyliłam je.
-Co
Ty tutaj robisz?-spytałam widząc Lay'a, który chciał już kolejny
raz nacisnąć przycisk. Chłopak spojrzał się na mnie i uśmiechnął
się.
-Przyszedłem
sprawdzić czy bezpiecznie dotarłaś na miejsce.-spojrzałam się na
niego pytająco.-Tylko po to tu przyszedłeś?-chłopak w geście
potwierdzenia kiwnął energicznie głową. Byłoby głupio, gdybym w
tym momencie zamknęła drzwi.
-Może
chcesz wejść do środka?-spytałam trochę niepewnie. Chłopak
posłał mi spojrzenie, które mówiło to, że tylko na to czekał.
W tym momencie ugryzłam się w język. I
po co ja to zaproponowałam? Za
nim się zorientowałam chłopak był już w środku. Weszliśmy do
kuchni. W mieszkaniu panowała niezręczna cisza. Jednym ruchem ręki
pokazałam mu, żeby usiadł przy stole.
-Chcesz
może się czegoś napić? Kawy, herbaty?-powiedziałam cicho trochę
oschłym głosem. Czułam się dziwnie w jego towarzystwie po tych
kilku latach.
-Nie,
wolałbym z tobą porozmawiać.-Ale
ja nie mam najmniejszej ochoty z tobą rozmawiać. Podrapałam
się w tył głowy z poddenerwowania.
-Pójdę
na chwilę do pokoju przebrać się i zaraz przyjdę.-pośpiesznym
krokiem wyszłam z pomieszczenia i wparowałam do swojego pokoju. I
co ja mam zrobić? Oparłam
się plecami o ścianę i przymknęłam oczy. Oddychaj
spokojnie ____. Podeszłam
do szafy i wyciągnęłam z niej potrzebne ubrania. Szybko się
przebrałam i rozczesałam wilgotne włosy. Nagle Lay wszedł do
pokoju.
-Przecież
powiedziałam Ci, że zaraz wrócę.- rzuciłam w jego stronę z
nadzieją, że wyjdzie. Ten jednak stał i cały czas mi się
przyglądał.-Ehhh serio? Nie mógłbyś mi dać spokoju?-spytałam
poddenerwowanym głosem.
-Nie
rozumiem, czemu się tak zachowujesz? Wiem, że trochę przesadziłem
na tej imprezie, ale to chyba nie powód, żebyś mnie tak
traktowała.-rzeczy, które miałam w ręce zetknęły się właśnie
z ziemią.
-Jakiej
im...prezie?! O czym Ty do cholery mówisz?!-niemalże krzyknęłam
na całe mieszkanie.-chłopak spojrzał się na mnie zdziwionym
wzrokiem.
-No
tej ostatniej imprezie u Ayumi. Nie pamiętasz? Przecież to było
trzy dni temu.-teraz to już miałam zupełną pustkę w głowie.
Przecież Ayumi wyjechała
do Japonii trzy lata temu.-Coś
się w ogóle stało, że przyszłaś do tego mieszkania?
-Przecież
ja tu mieszkam, a Ayumi wyjechała do Japonii!-krzyknęłam i
złapałam się za głowę. Chłopak podszedł bliżej mnie i dotknął
mojego czoła.
-____
wszystko w porządku? Może masz gorączkę.-odtrąciłam jego rękę
i odsunęłam się dwa kroki do tyłu. Z kieszeni wyjęłam telefon i
spojrzałam na wyświetlacz. To co zobaczyłam sprawiło, że
przedmiot upadł na podłogę, a ja razem z nim. Data, która na nim
widniała pokazywała rok, w którym wszystko się skończyło, a
moje życie stało się szare i smutne.
-K...który
mamy rok?-spytałam drżącym głosem. Spojrzałam na niego jego
twarz wyrażała zdziwienie i obawę.
-2014,
a coś się stało?-ta odpowiedź wbiła mnie jeszcze bardziej w
ziemię.
-Ty
sobie żartujesz czy co?! Myślisz, że jak przestawiłeś datę w
telefonie i będziesz mnie okłamywał to niby się nie domyśle?
Masz mnie za idiotkę czy jak?!-mój głos stał się ochrypnięty od
krzyczenia, a ja byłam cała roztrzęsiona. Lay tylko do mnie
podszedł, ukucnął i przytulił mnie.
-_____
nie wiem o co Ci chodzi, ale spokojnie, ja Cię nie okłamuje, nie
mógłbym, ponieważ za bardzo Cię kocham.-te słowa sprawiły, że
moje oczy zaszkliły się i momentalnie po moich policzkach spłynęły
łzy.
-Zmartwiłem
się jak zadzwoniłem do twojej cioci, a ona powiedziała, że nie
wróciłaś do domu, dlatego to było pierwsze miejsce, do którego
przyszedłem.-nie miałam pojęcia o co chodzi, ale tak bardzo mi go
brakowało, że nie mogłam powstrzymać się i w końcu się do
niego przytuliłam. Chłopak po chwili odsunął się i wytarł moje
łzy swoim rękawem.
-Chodź,
pójdziemy gdzieś skoro mamy ostatni dzień weekendu.-złapał mnie
za rękę i pomógł mi wstać. Cały czas byłam bardzo skołowana,
a to wszystko było jak sen. Pamiętałam, że jak kłóciłam się z
ciocią to zawsze przychodziłam do tego mieszkania i tutaj
zostawałam. Wraz z Lay'em wyszłam z domu i poszliśmy do pobliskiej
galerii handlowej na kawę. Bardzo często tutaj z nim przychodziłam
i spędzaliśmy wspólnie czas. Siedzieliśmy razem przy stoliku i
piliśmy kawę. Wszystko było takie piękne, ale też dziwne.
-Chcesz
może jakieś ciastko?-spytał się mnie Lay.
-Hmmmm...
zjadłabym z karmelem.-powiedziałam i upiłam łyk kawy. Chłopak
wstał i poszedł w stronę lady. Spojrzałam się za szybę i mój
wzrok utkwił na pewnej osobie. Stała ona tyłem lecz po chwili się
odwróciła. Moje oczy rozszerzyły się, gdy zobaczyłam, że to ten
sam chłopak, który był w moim śnie? To musiał być on. Szybko
zerwałam się z miejsca i wybiegłam z kawiarni. Kiedy byłam już
na zewnątrz zaczęłam się rozglądać i go szukać. Po chwili
dostrzegłam jego sylwetkę idącą w przeciwnym kierunku. Zaczęłam
za nim biec ile sił w nogach. Skręcił w inny korytarz, a ja wraz
za nim. Chciałam się go zapytać co się ze mną stało i czy
upewnić się, że to nie jest sen. Wszedł do drzwi, które
prowadziły do schowka. Co
on tam może robić? Stanęłam
naprzeciwko nich i powoli zaczęłam je uchylać. Moje serce zaczęło
bić jak szalone.
A
może ja po prostu zwariowałam?
|
Komentarze (0):
Prześlij komentarz