|
Annyeonghaeseyo ! Zapytaj :3 Zamówienia ¦ Napisz zamówienie tutaj ^-^ Kolejka-najbliższe zamówienia ¦
| Tysiące myśli-7/? Hej wszystkim! Po tak długiej przerwie (za co z góry bardzo przepraszam, nie wiedziałam, że zbieranie resztek mojej weny z ziemi tyle zajmie TT) wreszcie wracam na bloga! ^^ Pisanie sprawia mi ogromną przyjemność, więc nie ma mowy, abym zapomniała o tym blogu, jeżeli już to co najwyżej moja wena jest bardzo niska, albo i nawet przekracza poziom zerowy i nie mam żadnych pomysłów na nowe opowiadania... Tym razem chciałabym się z wami podzielić 7 rozdziałem mojego opowiadania "Tysiące myśli". Mam nadzieję, że wam się spodoba i tym razem nie będę wam obiecywała, kiedy coś kolejnego dodam, bo jak widzicie to nie należy ode mnie TT. Życzę miłego czytania i zachęcam do komentowania~ >< <3
Siedziałam w dość
dużym i przytulnym pokoju trzymając w dłoniach kubek z gorącą
czekoladą, którą przygotował dla mnie D.O. To czekanie, aż Kris
przyjdzie jeszcze bardziej mnie irytowało. W głowie miałam tysiące
różnych obrazów tego co ma zamiar mi powiedzieć. Nawet przeszło
przez te najgorsze, w których nie wyobrażałam sobie, aby Lay brał
udział. Podniosłam kubek by upić łyka napoju, ale po chwili
jednak odstawiłam go na drewnianą ławę, która stała naprzeciw
mnie. Nie mogłam wytrzymać tego wszystkiego. Wstałam z kanapy i
już miałam nacisnąć mosiężną klamkę, gdy drzwi otworzyły się
przed moim nosem.
-Wybierasz się
gdzieś?-dobiegł do mnie głos Kris'a.
-Nie, ale nic by się nie
stało, gdybyś przyszedł odrobinę wcześniej.-odparłam z irytacją
w głosie. Chłopak nic nie odpowiedział tylko podszedł do
masywnego, dębowego biurka i otworzył szafkę. Po chwili grzebania
wyciągnął z niej małe pudełeczko z papierosami. Spojrzałam na
niego pytająco. Chłopak przyjrzał się mi.
-Nie patrz się tak na
mnie, i tak nie dostaniesz.-powiedział, przez zaciśnięte, od
trzymania w nich papierosa, usta.
-A ktoś mówił, że
chcę?-przekręciłam oczami.-Po prostu nie wiedziałam, że
palisz.-dodałam po chwili.
-Wielu rzeczy o mnie nie
wiesz.-kolejnym przedmiotem, który znalazł się w jego dłoni była
srebrna zapalniczka, którą po chwili zapalił papierosa. Po kilku
sekundach doleciał do mnie ten specyficzny zapach dymu. Skrzywiłam
się nieco po czym ponownie usiadłam na kanapie. Zamrugałam kilka
razy oczami, które nadal piekły mnie od łez.
-Możemy przejść do
rzeczy?-spytałam ze spokojem.-Ta cała niewiedza przyprawia mnie
tylko o zawroty głowy.-chłopak zaciągnął się, żeby po chwili
wypuścić z ust dym.-Mógłbyś przestać grać takiego
tajemniczego?!-zapytałam lekko zbulwersowana.
-Mogłabyś dać mi
pomyśleć? Próbuje skleić słowa w jedną całość zważając
również na to, że chodzi tu o twojego chłopaka.-otworzyłam na
chwilę usta, żeby coś powiedzieć, jednak po chwili z powrotem je
zamknęłam.-Wiem, że to dla ciebie trudne, ale uwierz mi, my
wszyscy przez to przechodziliśmy, a nadal nie wiemy
wszystkiego.-zgasił papierosa w popielniczce, która stała na
blacie.-Wyobrażasz sobie jakie to jest frustrujące? Próbujemy
zrobić wszystko, aby żyć w miarę normalnie, ale i tak nam się to
nie udaje. Nie chcieliśmy, żebyś musiała przeżywać to samo,
więc całą tą prawdę przed tobą ukrywaliśmy, nie robiliśmy
tego z naszych egoistycznych zachcianek.-czemu on zawsze musiał
sprawiać, że od razu robiło mi się głupio? Spuściłam lekko
głowę w dół, żeby zakryć moje niemałe poczucie winy.-Jeżeli
chodzi o Lay'a.-natychmiast,ponownie wbiłam w niego swój
wzrok.-Eh...On miał najgorzej.-na chwile zastygłam, ale po chwili
obudziłam się z tego, jakże niemiłego, transu.
-Co masz przez to na
myśli?-zapytałam niepewnie chwiejnym głosem.
-Kiedy mieszkał jeszcze w
Chinach jak był mały, musiał wiele przejść.-poczułam jak w
gardle zaczęła mi rosnąć jakaś dziwna gula, a po moich plecach
przebiegły dreszcze.-Miał dokładnie siedem lat jak jego rodzice
zostali zamordowani.-w tym momencie kompletnie mnie zamurowało. Kris
zaczął patrzeć się w podłogę.-Kilkanaście lat temu byłem na
wakacjach w Chinach u mojej rodziny. Tam spotkałem Lay'a, a raczej
usłyszałem jego błagalny głos. Moja mama była wtedy w sklepie,
który był zaraz obok jego mieszkania, a ja stałem przed nim
czekając na nią. W pewnym momencie dobiegł do mnie krzyk o pomoc.
Jako dziecko byłem naprawdę ciekawski.-z jego ust wydobyło się
jakby ciche prychnięcie.-Nie zważając na wszystko po prostu
pobiegłem tam skąd słyszałem wołanie. Nadal pamiętam tą bladą,
smutną i w cholerę przerażoną twarz Lay'a, klęczącego przy
swoich rodzicach, którzy leżeli w jednej, wielkiej kałuży krwi, a
on po prostu trzymał nad nimi ręce.-poczułam jak zrobiło mi się
słabo i do oczu zaczęły cisnąć się łzy.-Już wtedy wiedział o
swojej mocy, zresztą tak samo jak ja. Próbował ich leczyć, ale
nawet to nie przyniosło żadnego skutku.-po moich policzkach
spłynęły łzy.-Nawet on, który ma moc leczenia nie mógł nic
zrobić rozumiesz?-poczułam jak głos Kris' się załamuje.-Później
po prostu chwyciłem go za rękę i zabrałem go z tego piekła jak
najszybciej, żeby nie było kolejnych ofiar. Czułem, że oni tam
byli i wszystkiemu się przyglądali. Przez kolejne kilka miesięcy
codziennie musiałem patrzeć się w jego puste, pełne bólu oczy.
Nie jadł, nie spał i nic nie mówił. Jego ciało było całe
wychudzone, a spod niemalże każdej koszulki wystawały jego żebra.
A wiesz kiedy to wszystko ustąpiło? Wtedy, kiedy zobaczył cię po
raz pierwszy na placu zabaw.-kiedy to usłyszałam nie mogłam
wydobyć żadnego dźwięku z moich ust. To wszystko za bardzo mnie
zszokowało. Tak naprawdę nic nie wiedziałam o swoim chłopaku, nie
wiedziałam przez co musiał przechodzić i jak mu było
ciężko-_____, jesteś dla niego wszystkim rozumiesz?-kiedy
usłyszałam te słowa, niemalże od razu wstałam z kanapy i
skierowałam się w stronę drzwi.-____ gdzie idziesz?!-usłyszałam
za sobą. Szybko wytarłam łzy, które cały czas leciały z moich
oczu i odwróciłam się w stronę Kris'a.
-Idę do Kai'a, żeby
zabrał mnie pod dom Lay'a.-powiedziałam cicho. Chłopak nagle
złapał mnie nadgarstek. Spojrzałam, na niego zdziwiona.
-Słuchaj nic mu nie mów
o tym wszystkim o czym się dowiedziałaś. O jego przeszłości, i o
tym, że wiesz, że jest jednym z nas. Jeżeli się o wszystkim
dowie, to nie będzie mógł się skupić na misji.-Kris miał bardzo
poważną minę.-Musimy znaleźć osobę odpowiedzialną za
zaatakowanie ciebie zanim to się powtórzy.-kiwnęłam lekko
głową.-Już wiesz, że on tu był, i że to on cię uleczył. To
cofnięcie czasu też nie było przypadkowe, rozumiesz? Musimy
wszystko naprawić. Gdyby Lay dowiedział się, że wszystko ci
powiedziałem, to myślę, że mógłbym już sobie kopać grób.
Jego przeszłość, ta jego ciemna stroną, którą chowa pod
uśmiechem, jest rzeczą, o której bał się tobie najbardziej
powiedzieć i też powinnaś choć trochę go zrozumieć.-rozumiałam
i to bardzo dobrze.-Nie wszyscy z nas znają Lay'a. On nie chciał
bezpośrednio się w to wszystko angażować, więc kontaktuje się
tylko ze mną i z Suho.-Kris wreszcie puścił mój nadgarstek i
odsunął się odrobinę ode mnie.-Wiedział, że jeśli wyjdzie na
jaw kim jest, to tobie może stać się krzywda.-powoli wszystko
stawało się jakby odrobinę jaśniejsze. Czułam się zła na
siebie, że nigdy nie dostrzegłam tego jego prawdziwego „ja”,
które starał się zatuszować. Przez cały czas żyłam wierząc w
to, że przyjechał tu, aby zdobyć większe wykształcenie, a jego
rodzice mieszkają w Chinach, mają się dobrze i są dumni, że ich
syn sam daje sobie radę w obcym kraju. Pomimo tego wszystkiego nie
czułam się okłamana, w końcu robił to dla mojego dobra. Nawet
musiałam przyznać, że byłam mu za to wdzięczna, przecież
chciał, abym wiodła normalne życie.
-Dziękuje Kris.-objęłam
chłopaka rękami i mocno przytuliłam.-Naprawdę dziękuję, że mi
to wszystko powiedziałeś.-poczułam jak odwzajemnia uścisk.
-Nie masz mi za co
dziękować, w końcu jesteś dla mnie jak rodzina.-uśmiechnęłam
się i zerknęłam na jego twarz.
-Będę się już zbierać,
mam jeszcze zamiar odwiedzić Lay'a.-powiedziałam i odsunęłam się
od chłopaka.
-Tylko pamiętaj, zachowuj
się normalnie i jakby coś się działo to dzwoń.-wskazał na mnie
palcem.
-Dobrze,
pamiętam.-odparłam.
-Uważaj na siebie.-posłał
mi swój szczery uśmiech, który tak rzadko było dane mi widzieć.
Kiwnęłam głową i wyszłam z pokoju. Skierowałam się do salonu,
z którego dochodziły dziwne krzyki oznajmiające zbulwersowanie.
Kiedy weszłam do tego bardzo jasnego pomieszczenia zauważyłam
Chanyeol'a i chłopaka z bardzo wyrazistymi kośćmi policzkowymi,
którzy grali w grę na konsoli.
-Patrz Chen, zaraz cię
wyprzedzę!-krzyknął uradowany brunet.
-To nie jest fair,
przecież mówiłem, że muszę przynieść chipsy!-wrzasnął
podburzony chłopak. Zachowywali się jak sześcioletnie dzieci, a
nie faceci, którzy zaraz będą mieli, albo już mają dwadzieścia
lat.
-Co nie jest fair? Trzeba
było zostawić te chipsy w spokoju, ale skoro już je tu przyniosłeś
to daj trochę.
-Chanyeol.-powiedziałam
do chłopaka, który od razu na mnie spojrzał.
-Ooo ____, chodź pograsz
z nami!-pomachał do mnie ręką ponaglając, abym usiadła pomiędzy
nimi. Coś czułam, że jakbym to zrobiła, to znalazłabym się
między młotem, a kowadłem, a w dodatku moje uszy byłby narażone
na wielkie doznania związane z pęknięciem bębenków.
-Nie dzięki-odparłam
nieco niepewnie.-Ja tyl...-nie mogłam dokończyć, bo brunet złapał
mnie za dłoń i przyciągnął, czego skutkiem było to, że koniec
końców i tak znalazłam się na kanapie pomiędzy nimi.
-Tak! Wygrałem!-wrzasnął
Chen, który po chwili uniósł ręce wraz z padem do góry,
wykonując w ten sposób gest zwycięstwa.
-Gramy od nowa!
Wykorzystałeś moją nieuwagę, to się nie liczy!-myślałam, że
naprawdę ogłuchnę od tych ich wrzasków. Po chwili zobaczyłam, że
z kuchni wychodzi Luhan. Zerknął na mnie nieco zdziwiony, a ja
posłałam mu błagalne spojrzenie, żeby mnie wyciągnął z tej
dziwnej sytuacji. On tylko posłał mi oczko i odchrząknął
teatralnie.
-Chanyeol, Chen co wy
sobie wyobrażacie?-o mało nie wybuchłam śmiechem. Przepraszam
Luhan, ale aktor to z ciebie nie najlepszy.- ____ nie czuję się
jeszcze najlepiej, a wy drzecie się jej prosto do uszu. Może i was
to nie obchodzi, ale nadal najprawdopodobniej boli ją głowa.-Luhan
skarcił ich, a oni spojrzeli na mnie przepraszająco wraz z ich
przeuroczymi minami zbitych psiaków. Szybko wstałam z kanapy i
podeszłam do chłopaka.
-Dziękuje
Luhan.-ukłoniłam się szybko i posłałam mu uśmiech. On tylko
machnął ręką.
-Czasami naprawdę
zastanawiam się jak wytrzymuję z nimi już prawie pięć
lat.-zaśmiałam się cicho.
-Wiesz może, gdzie jest
Kai?-Luhan zamyślił się na chwilę i dotknął ręką swojego
podbródka.
-Hmm... myślę, że
siedzi w swoim pokoju i szykuję się na lekcje.-odparł po chwili i
zerknął na ciebie.
-Mogę wiedzieć jakie
lekcje?-muszę przyznać, że interesowało mnie to jak wygląda ich
życie.
-Tańca.-odparł.-Kai
kocha tańczyć. Chodzi na te lekcje już ponad dziesięć lat.-kiedy
to usłyszałam na moją twarz od razu wskoczyła dość zdziwiona
mina.
-Wow-to było jedyne
słowo, na które w tym momencie było mnie stać. Luhan już powoli
zaczął odchodzić, ale ponownie zatrzymałam go.-Luhan.-chłopak
odwrócił się w moją stronę.-Chciałam ci naprawdę podziękować
ci za uratowanie mi życia.-kolejny raz się ukłoniłam.
-Nie ma za co.-blondyn
podrapał się w tył głowy i subtelnie uśmiechnął.
-Mam jeszcze jedno
pytanie. Co się stało po tym jak dostałam zastrzyk?-Luhan
wyglądał, jakby spodziewał się tego pytania.
-Kiedy przyszedłem nad
rzekę to zauważyłem jak ktoś klęczał nad tobą i rozmawiał
przez telefon. Jednak w chwili, w której mnie zauważył niemalże
od razu podniósł się i rzucił we mnie nożem.-zauważyłam, że
złapał się za zabandażowany nadgarstek i zaśmiał
nerwowo.-Normalnie powinienem użyć swojej mocy i odepchnąć ten
nóż prawda? Lecz w tym momencie nie mogłem zrobić nic, ponieważ
on mnie oślepił.-nie wiedziałam co dokładnie miał przez to na
myśli.-Rozmawiałem już o tym z Kris'em i Suho i to wszystko
utwierdziło nas w przekonaniu, że ta osoba, która cię zaatakowała
musi mieć moc.-w tym momencie wyraz twarzy Luhan'a był dość
nieodgadniony.-Myślimy, że jest taki sam jak my, tylko że walczy
po drugiej stronie barykady.-blondyn położył mi rękę na ramieniu
i przybliżył się delikatnie.-Musisz uważać, on dokładnie wie co
robi-szepnął mi wprost do ucha.-Ma wszystko przemyślane.-poczułam
jak dreszcze przeszywają moje ciało na wskroś.-Suho powiedział,
że cały czas masz się trzymać Lay'a, a jeżeli nie będziesz
mogła, to od razu masz dzwonić do Kai'a, bo on najszybciej będzie
mógł przyjść.-kiwnęłam głową na wznak, że zrozumiałam i
jeszcze raz ukłoniłam się w jego stronę. Byłam mu bardzo
wdzięczna za to wszystko, w końcu nie wiadomo co by się ze mną
stało, gdyby nie on. Nawet nie chciałam sobie tego wyobrażać.
Samo wspomnienie tej sytuacji przyprawia mnie o dreszcze. Po chwili
Luhan uśmiechnął się ciepło w moją stronę i poszedł do pokoju
obok. Przez chwile kompletnie wyleciało mi z głowy co miałam
zrobić, ale na szczęście po kilku sekundach sobie przypomniałam.
Chyba naprawdę nieźle musiałam przywalić w ten chodnik. W końcu
skierowałam się ku mojemu pierwotnemu celowi czytaj: „pokój
Kai'a”. Podeszłam do dosyć wysokich masywnych, dębowych drzwi i
zaciskając ówcześnie rękę w pięść, zapukałam w nie. Po
chwili usłyszałam krótkie: „proszę”, więc nie zastanawiając
się dłużej otworzyłam je. Chłopak leżał na łóżku trzymając
nad swoją twarzą telefon. Zerknął na mnie i zdziwiony szybko
podniósł się do pozycji siedzącej.
-Coś się stało, że tu
przychodzisz?-spytał i odłożył wcześniej trzymane przez niego
urządzenie do kieszeni.
-Nic się nie stało,
tylko mam do ciebie prośbę.-podrapałam się w tył głowy i
podeszłam bliżej niego.
-Mam cię gdzieś zabrać,
zgadłem?-poczułam się trochę głupio, więc po chwili zaśmiałam
się cicho.
-Jakbyś mógł.-spojrzałam
na niego, a on poklepał miejsce obok siebie, pokazując mi w ten
sposób, abym obok niego usiadła. Po chwili podeszłam do niego i
zajęłam wcześniej przez niego wskazane miejsce. Ten tylko położył
mi rękę na głowie.
-Jak się
czujesz.-drgnęłam lekko pod jego dotykiem.
-Już lepiej.-odsunęłam
się odrobinę od niego.
-Mam twój telefon,
wyciągnął dłoń w stronę biurka, które stało na końcu pokoju.
Zobaczyłam na nim mój telefon, a raczej jego szczątki.-Jak sama
widzisz, nie jest w najlepszym stanie.-kiwnęłam głową.
-To tylko
telefon.-odparłam.-Powinnam się cieszyć, że ze mną wszystko w
porządku.-Kai uśmiechnął się w moją stronę.
-Ale mam coś dla
ciebie.-spojrzałam na niego lekko zdziwiona. Kai po chwili wyciągnął
z kieszeni ten sam telefon co trzymał wcześniej.-To mały
prezencik, masz w nim zapisane numery każdego z nas.-nie wiedziałam
co powiedzieć, byłam im tak wdzięczna za to wszystko co dla mnie
zrobili, że nie umiałam tego ubrać w słowa. Już miałam
podziękować, ale chłopak mi przerwał.-Nie musisz dziękować, to
dla twojego bezpieczeństwa. Jak już pewnie wiesz, to był pierwszy,
ale na pewno nie ostatni atak na ciebie. Musisz bardzo uważać.
-Wiem.-odparłam. Naprawdę
wiedziałam, że muszę na siebie uważać, ale już miałam dość
tego wszystkiego na dzisiaj. Chciałam po prostu zobaczyć
Lay'a.-Mógłbyś mnie zabrać do Lay'a?-chłopak zerknął na mnie.
-Twojego
chłopaka?-kiwnęłam głową. Najwyraźniej Kai był jedną z osób,
które nie znały Lay'a.-Dobrze, tylko powiedz mi gdzie mamy się
udać.
Po kilku minutach stałam
przed drzwiami do mieszkania Lay'a. Zacisnęłam dłoń w pięść i
podniosłam ją do góry, aby zapukać. Dokładnie trzy razy moja
skóra zetknęła się z szorstką powierzchnią dębowych drzwi.
Pomimo dosyć głośnego pukania, z drugiej strony nie dotarł do
moich uszu ani jeden dźwięk. W ogóle nie było słychać kroków.
Uderzyłam w drewno, więc i drugi raz. Nadal nic.
-Może śpi.-sfrustrowana
odsunęłam się o krok w tył i zaczęłam szperać w kieszeni z
zamiarem wyciągnięcia telefonu. Nagle usłyszałam trzask drzwi na
samym dole klatki schodowej, a po chwili dźwięk wbiegania po
schodach. Odwróciłam się i zerknęłam w dół schodów. Piętro
niżej stał oparty o ścianę Lay. Bardzo dobrze było słychać
jego przyspieszony oddech. Na głowę miał założony kaptur, a
twarz zakrytą czarną maseczką. Wychyliłam się zza barierki tak,
że moje włosy zaczęły zwisać. Postanowiłam, że nie będę
zdradzała swojej obecności. Dokładnie przyglądałam się temu co
robił. Lay zdjął kaptur i jednym pociągnięciem również i jego
maseczka zjechała w dół. W tym momencie rzuciła mi się w oczy
krew spływająca z jego przeciętego łuku brwiowego. W jednej
chwili zauważyłam również to, że chłopak trzyma dłoń mocno
zaciśniętą na lewym barku.
-Szlag by to...-rozniósł
się po klatce schodowej jego donośny głos. Byłam przerażona tym
co zobaczyłam, ale nie mogłam dać po sobie znać, że cokolwiek
wiem. Szybko więc zbiegłam po schodach w dół.
-Lay! Lay, co się
stało?!-chłopak spojrzał na mnie i złapał się ręką barierki,
odkrywając przy tym bark, za który się trzymał. Jego szara bluza
była w tym miejscu cała zakrwawiona. Poczułam jak krew zaczęła
mi szybciej płynąć w żyłach i automatycznie zrobiło mi się
gorąco. Otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć, ale nie mogłam
wydobyć z siebie ani jednego dźwięku. Wyciągnęłam dłoń, aby
dotknąć jego twarzy, ale w jednym momencie chłopak runął na
ziemię. Poczułam, jakby moje serca na chwilę stanęło, a mętlik
ogarnął mój umysł. Szybko ukucnęłam przy chłopaku.
-Lay, co się stało?!
Lay, błagam odezwij się!-zaczęłam potrząsać chłopakiem, ale
ten nie dawał żadnej oznaki przytomności. Plama krwi na jego
bluzie z każdą chwilą stawała się coraz to większa. Nie
wiedziałam co robić, wpadłam w totalną panikę. Moje ciało całe
zdrętwiało, a widok Lay'a w takim stanie przyprawiał mnie o
dreszcze. Szybko złapałam go pod ramię i próbowałam go podnieść.
Niestety nie miałam tyle siły w rękach, żeby unieść go całego,
więc jego nogi bezwładnie ciągnęły się za resztą jego ciała,
kiedy wchodziłam po schodach trzymając go pod ramionami. Tak bardzo
bałam się, że coś mu się stanie. Wewnątrz mojego umysłu
rozgrywała się walka między rozsądkiem, a pochopnością. Z
jednej strony chciałam zadzwonić po karetkę, ale z drugiej
wiedziałam, że to może tylko pogorszyć sytuację. Przecież on
nie jest zwyczajny, a zabierając go do szpitala mogłabym tylko
sprowadzić na nas większe nieszczęście. Po długiej drodze, aby
pokonać schody prowadzące do mieszkania Lay'a, w końcu dotarłam
do celu. Wyciągnęłam klucze z kieszeni bluzy chłopaka i szybko
otworzyłam drzwi. Kiedy znalazłam się w środku natychmiast
położyłam Lay'a na kanapie i pobiegłam do łazienki szukać
czegoś co przydałoby się do opatrzenia rany. Zaczęłam otwierać
wszystkie szafki, na które natrafił mój wzrok. W jednej znalazłam
gazę jałową, w kolejnej wodę utlenioną, bandaże i pęsetę.
Stwierdziłam, że to powinno starczyć do prowizorycznego
oczyszczenia rany. Wróciłam jak najszybciej do Lay'a i rozpięłam
jego bluzę, która była w jednym miejscu przedziurawiona.
Odkrywając jego bark zamarłam. Rana wydawała się być dość
głęboka, a z jej środka ciurkiem sączyła się krew. Rozerwałam
białe opakowanie i wyciągnęłam z niego gazę, po chwili
nasączyłam ją wodą utlenioną. Pomagając sobie przy tym pęsetą
starałam się jak najlepiej zapobiec wdaniu się jakiegoś
zakażenia. Położyłam dłoń na czole chłopaka, które było całe
mokre od potu. Ponieważ nie mogłam zszyć rany musiałam na tym
poprzestać, zaczęłam więc bandażować jego cały bark.
Delikatnie podniosłam go do góry i kilka razy obwinęłam bandaż
wokół niego. Kiedy w końcu skończyłam pogładziłam Lay'a po
policzku.
-Błagam obudź się,
nawet nie wiesz jak się martwię...-objęłam jego głowę ramieniem
i przycisnęłam bliżej siebie. Dopiero teraz mogłam zacząć
zastanawiać się co dokładnie mogło się zdarzyć. Wszystko
wskazywało na to, że ktoś zaatakował go nożem, a to niemalże od
razu przysunęło mi na myśl sytuację Luhan'a. Musiała więc to
być ta sama osoba, która i mnie napadła. To wszystko zaczynało mi
się coraz to mniej podobać, ale wyglądało to na elementy jednej,
wielkiej układanki. Nagle ogromny ból owładnął moją głową.
-Co znowu?-szepnęłam.
Zaczęło się dziać to samo co w pokoju Luhan'a. Złapałam się za
włosy i nie mogąc wytrzymać tego strasznego uczucia po prostu
stoczyłam się z kanapy na podłogę. Zacisnęłam oczy jak
najmocniej umiałam, a spod moich powiek wypłynęły łzy. Z każdą
chwilą ból stawał się silniejszy i po chwili do moich uszu zaczął
docierać hałas. Usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła, a
następnie kroki. Przed oczami zobaczyłam miejsce, w którym
leżałam, gdy zostałam zaatakowana. Nieznana postać nachyliła się
nade mną i tak jak się następnie wydarzyło, dotknęła mojego
policzka. Jednak w tym momencie usłyszałam coś, co wcześniej do
mnie nie dotarło. Coś czego mój umysł najwyraźniej nie chciał
przetworzyć.
"-Wybacz mi..."-były to
jedynie dwa słowa, które wypowiedział napastnik. Takie krótkie, a
zarazem całkowicie zmieniające sytuacje. Przeżyłam jakby deja vu,
bo byłam pewna, że gdzieś już to wcześniej słyszałam...
Seconds of happiness-Sehun(EXO) Hej wszystkim~ Oto scenariusz z Sehun'em, który pisałam na zamówienie. Bez zbędnego przedłużania zapraszam do czytania i komentowania~ Za wszelkie błędy z góry przepraszam, ale nie mam siły już tego wszystkiego sprawdzać i chciałam dodać ten scenariusz jak najszybciej. Miłego czytania! ^^
Wokół siebie miałaś
wielu ludzi, ale nadal czułaś się samotna. Tak samotna, że całe
to uczucie przeszywało każdy, nawet najmniejszy zakątek twojego
umysłu pozostawiając tylko ból, który był nie do zniesienia.
Tego dnia, kiedy to osoba, na której ci zależało wypowiedziała
pamiętne słowa, był najgorszym dniem w twoim życiu. „Jeżeli
się nie zmienisz, to myślę, że możesz do mnie nie wracać”,
„Jesteś najnudniejszą dziewczyną, jaką przyszło mi spotkać w
całym moim życiu”. „Każde moje słowo, które do ciebie
wypowiedziałem, było zwykłym kłamstwem, nie miały głębszego
znaczenia”. „Jesteś dla mnie nikim”,
„Nie poruszyłoby mnie to, gdybyś nagle zniknęła z mojego
życia”. Za każdym razem, kiedy przypominałaś sobie te wszystkie
zdania, łzy niekontrolowanie znaczyły drogę po twoich policzkach,
żeby następnie spaść na ziemię. Przez to wszystko czułaś się
nic niewarta. Wszystko straciło wszelki sens, kiedy osoba, która
była dla ciebie wszystkim powiedziała, że jesteś nikim.
Wstałaś ze swojego
łóżka, było około godziny dziesiątej w nocy. Właśnie o tej
porze zazwyczaj nachodziły cię czarne myśli i melancholijne
wspomnienia, kiedy to byłaś tak bardzo ułudnie szczęśliwa.
Chociaż tego nie można było nazwać szczęściem, to była zwykła
fikcja, wykorzystanie, mentalne niszczenie. Taki właśnie był
związek z twoim byłym chłopakiem, pomimo tego nadal nie mogłaś o
nim zapomnieć.
-Jest
piątek wieczorem, a ja dwudziestoczteroletnia dziewczyna siedzę
sama w swoim mieszkaniu użalając się nad swoim losem.-powiedziałaś
sama do siebie.-Jestem głupia.-wyszeptałaś.-Tak! Jestem głupia,
ale na pewno nie nudna!-mówiłaś coraz głośniej dodając sobie w
ten sposób odrobinę otuchy.-Umiem się bawić!-zerwałaś się z
siedzenia i ruszyłaś, żeby włączyć muzykę najgłośniej jak
mogłaś. Kiedy w całym mieszkaniu rozbrzmiała twoja ulubiona
piosenka, szybko skierowałaś się do kuchni, aby napić się wina.
Miałaś nadzieję, że przez to dasz upust swoim emocją. Szybkimi
łykami pochłaniałaś napój, chciałaś się jak najszybciej upić,
żeby choć na chwilę o wszystkim zapomnieć. Kiedy opróżniłaś
butelkę w ponad 75 procentach, usiadłaś na dywanie i zaczęłaś
drzeć wszystkie twoje zdjęcia, na których byłaś ze swoim byłym
chłopakiem. Na wszystkich byłaś taka uśmiechnięta i szczęśliwa,
że było ci żal samej siebie. Alkohol powoli dawał o sobie znać w
twoim organizmie. Zrobiło ci się ciepło, a obraz zaczął
delikatnie wirować. Poczułaś jak wszystkie złe myśli nagle
odpływają dając ci tą upragnioną wolność. Nagle usłyszałaś
jak po mieszkaniu rozchodzi się dźwięk dzwonka od drzwi. Zdziwiłaś
się nieco, bo kto o tej porze mógłby do ciebie przychodzić?
Przeczesałaś włosy palcami i chwiejnym krokiem ruszyłaś do
przodu. Podeszłaś do drewnianych drzwi i spojrzałaś w wizjer.
Jedyne co zobaczyłaś była to biała plama. Niepewnie otworzyłaś
drzwi i wychyliłaś się za nie.
-Tak?-zapytałaś.
Po chwili w twoją stronę odwrócił się dość wysoki chłopak o
ciemno brązowych włosach i czarnych jak węgiel oczach. Był on
ubrany w idealnie skrojone spodnie i włożoną w nie białą
koszulę, obstawiałaś, że jest mniej więcej w twoim wieku.
Zauważyłaś, że dokładnie się tobie przygląda przez co zrobiłaś
krok w tył.-W czymś mogę pomóc?-zadałaś kolejne pytanie.
-Myślałem,
że trafiłem na kolejnego fanatyka głośnej muzyki, ale za to
przede mną stoi jakaś dziewczyna.-powiedział i przeskanował cię
jeszcze raz.-Hmmm, to nowość.-jego głos był dość beznamiętny.-A
już się zastanawiałem czy nie wezwać policji.-dodał po chwili.
Nagle uświadomiłaś sobie, że jest już po ciszy nocnej, a ty
mieszkasz w bloku. Gestem ręki pokazałaś mu, żeby chwile poczekał
i szybko pobiegłaś, aby wyłączyć muzykę. Zapadła głucha cisza
przez co chłopak mógł usłyszeć twoje kroki. Po chwili ponownie
stałaś przy nim. Ukłoniłaś się lekko wznak przeprosin. On tylko
zaśmiał się cicho.-Mógłbym niby to wszystko przemilczeć i
wrócić do siebie, ale czemu nie skorzystać z okazji i nie
powiedzieć czegoś w stylu:”Nie zgłoszę tego, jeżeli pozwolisz
mi spędzić z tobą odrobinę czasu?”.-zdziwiłaś się lekko.
-Sama
nie wiem, ale moja odpowiedź najprawdopodobniej brzmiała by
hmmmm....”Nie”?-już miałaś zamykać drzwi, kiedy chłopak
zablokował je nogą.
-Dobrze,
może powinienem inaczej ubrać to w słowa. Widzę, że jesteś
smutna i czuję...-pochylił się nad tobą przez co uruchomił się
w twojej głowie instynkt obronny przez co prawie go walnęłaś, na
szczęście w ostatniej chwili się powstrzymałaś.-...odrobinę
alkoholu, więc co ty na to, żebym dotrzymał ci towarzystwa i
żebyśmy się trochę poznali?
-Najprawdopodobniej
gdybym była trzeźwa powiedziałabym krótkie, szybkie i bardzo
zasmucające „Nie”, ale ponieważ nie jestem to powiem „Niby
czemu nie?”.-chłopak uśmiechnął się i już chciał wchodzić
do twojego mieszkania, gdy nagle zagrodziłaś mu drogę ręką.-Ale
ustalmy, nie wpuszczam do mojego domu nieznajomych, więc za nim
wejdziesz zdradź mi swoje imię.-spojrzałaś w jego oczy, które
wyglądały na dosyć zaskoczone.
-Oh
Sehun.
-Dobrze
Sehun, ja ci swojego imienia nie zdradzę, no chyba, że na to
zasłużysz.-wskazałaś na niego palcem i zaśmiałaś się.
-Widać,
że już jesteś pijana.-również się zaśmiał.
-I
czuję się z tym świetnie.-przeciągnęłaś się delikatnie i
otworzyłaś szerzej drzwi w geście, że chłopak ma pozwolenie, aby
wejść do twojego mieszkania. Sehun wszedł do środka, a ty wraz z
nim.
-Ładne
masz to mieszkanko.-chłopak zaczął kręcić się wokół własnej
osi mierząc wzrokiem całe pomieszczenie.
-Jestem
początkującą projektantką wnętrz-odparłaś i ruszyłaś przed
siebie. Podeszłaś do blatu, na którym stała butelka z resztką
wina.
-Tym
to my się raczej nie upijemy.-zerknęłaś na chłopaka, który
zaśmiał się cicho.
-Spokojnie,
mam więcej.-puściłaś mu oczko.-Rozgość się, zaraz przyniosę
resztę.-machnęłaś ręką wskazując kanapę, na której po chwili
rozsiadł się szatyn. Weszłaś do pokoju obok i z białej,
przeszklonej szafki wyciągnęłaś kolejne dwie butelki z napojem.
Zerknęłaś na etykietę, nie chciałaś serwować chłopakowi byle
jakiego wina, więc wybrałaś to z najlepszego rocznika. Podrzuciłaś
lekko w górę jedną z butelek i powróciłaś do pomieszczenia, w
którym przebywał chłopak. Postawiłaś przed nim wino i szybko
przyniosłaś z kuchni dwa kieliszki. Usiadłaś koło swojego
towarzysza i zmierzyłaś go wzrokiem. Chłopak leżał oparty
plecami o oparcie kanapy. Prz pomocy korkociągu, który wcześniej
zabrałaś z kuchni, otworzyłaś pierwszą butelkę z napojem.
Odrobinę przechyliłaś kieliszek i zaczęłaś nalewać do niego
wina. Po chwili przed wami stały dwa do połowy pełne naczynia.
Sehun podniósł się do pozycji siedzącej, wziął przedmiot w dłoń
i upił łyka ciemno bordowego alkoholu.
-Za
naszą dość nietypowo zaczętą znajomość.-wzniósł delikatnie w
górę kieliszek, a ty po chwili zrobiłaś to samo. Zerknęłaś na
chłopaka, który zaczął pić coraz to więcej. Dopiero wtedy
zauważyłaś jego ostro zarysowaną linię szczęki. Sehun miał
bardzo jasną skórę o lekko mlecznym odcieniu. Jego ciemne włosy
były niemalże idealnie ułożone. Nie lubiłaś oceniać ludzi z
wyglądu, ale jedno musiałaś przyznać, Sehun był cholernie
przystojny. Dosłownie wszystkie, nawet najmniejsze, detale jego
wyglądu komponowały się ze sobą świetnie dając zniewalający
efekt. Przygryzłaś lekko wargę i zobaczyłaś, że chłopak
odstawia kieliszek na stojącą naprzeciwko was ławę.
-Mogłabyś
chociaż udawać, że nie przyglądasz mi się zawzięcie.-nagle
obudziłaś się z „transu” i od razu wbiłaś wzrok w podłogę.
Zrobiło ci się strasznie głupio.-Chociaż rozumiem cię doskonale.
Przecież taka już jest ludzka natura prawda? Wstyd się do tego
przyznać, ale kiedy nie znamy jakiejś osoby to włącza nam się
hmmm... jakby to nazwać? Skanowanie? Może to słowo nie opisuje
tego dokładnie, ale mierzymy tą osobę od stóp, aż do samego
czubka głowy sprawdzając czy jest godna naszej uwagi. Może i
wydaje nam się to zawstydzające i płytkie, ale my, ludzie już
tacy jesteśmy, nic z tym nie damy rady zrobić.-szatyn założył
nogę na nogę. Musiałaś przyznać, że to co mówił było w stu
procentach prawdą, wydawał się być bardzo mądry.-Najbardziej
rozwalają mnie ludzie, którzy mówią ten słynny i znany na cały
świat cytat „nie oceniaj książki po okładce”. Moje pytanie
brzmi: Czy tak się w ogóle da?
-Nie
da się, bo przy pierwszym spotkaniu czy chcemy czy nie, to i tak
oceniamy ludzi według naszych własnych kryteriów, to już jest u
nas zakodowane.-odparłaś.
-Bingo!-Sehun
pstryknął palcami.
-Mogłabym
się dowiedzieć skąd do głowy przychodzą ci takie przemyślenia?
-Sam
nie wiem.-odparł.-Od kiedy pamiętam interesowałem się ludzką
psychiką.
-Wow.-tylko
na tyle było cię stać.-Dosyć ambitne zainteresowanie.-dodałaś po
chwili. Chłopak uśmiechnął się.
-A
mogę wiedzieć skąd u ciebie zainteresowanie do głośnej
muzyki?-Ehhh znowu to wypomina? Zaśmiałaś się nerwowo i
podrapałaś w tył głowy.
-To
było...jednorazowe.-powiedziałaś.-W normalnych okolicznościach
pewnie bym o tym nie mówiła, ale jestem pijana, więc chyba nie
będziesz miał mi tego za złe prawda?-chłopak pokiwał głową i
westchnął cicho.
-Czemu
cały czas zwalasz wszystko na to, że jesteś pijana?-już teraz
wiedziałaś, że będzie z nim dość trudno. Miałaś wrażenie, że
pyta tylko po to, aby dostać potwierdzenie na jego wysnute już
dawno temu podejrzenia. Zastanawiałaś się czy byłaś, aż tak
przewidywalna, czy po prostu to on tak dobrze potrafi rozgryźć
ludzi.
-Sama
nie wiem.-nagle posmutniałaś.-Może chcę coś sama przed sobą
udowodnić? Ostatnio od swojego byłego chłopaka usłyszałam kilka
fajnych słów na mój temat i tak jakoś wszystko zaczęło się
walić.-Sehun był pierwszą osobą przy której mogłaś tak
otwarcie mówić na ten temat.
-Dam
ci jedną radę, która pomogła mi przejść w życiu przez wiele
takich sytuacji. Nie daj sobie wmówić czegoś co nie jest prawdą,
miej zdanie innych gdzieś, jesteś idealna, ponieważ jesteś
sobą.-spojrzałaś na niego. Jego spojrzenie było takie kojące i
przynosiło tak wiele ciepła. W tym momencie miałaś szczerą
ochotę go przytulić, ale powstrzymałaś się.
-Muszę
powiedzieć, że jak zobaczyłam cię w drzwiach i usłyszałam te
wszystkie teksty to pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy była
taka: „Kolejny nieudany miłośnik podrywów”.
-To
się nazywa pierwsze wrażenie, ale patrz teraz w twoich oczach
jestem zupełnie inny prawda?-Sehun uważnie lustrował twoją
twarz.-A może to kolejna ułuda, w końcu nie znamy się zbyt
długo.-szatyn delikatnie pochylił się nad tobą.-Przecież mogłem
się tego wszystkiego wyuczyć na pamięć, aby odwrócić twoją
uwagę od moich prawdziwych zamiarów.-lekko drgnęłaś, kiedy
poczułaś jego ciepły oddech na swoim karku.
-Nie
mógłbyś tego zrobić.-zaśmiałaś się nerwowo i spojrzałaś
dość pewnie na chłopaka.
-Aż
tak jesteś tego pewna? Właśnie tak mogłem uśpić twoją
czujność-twarz chłopaka znajdowała się coraz to bliżej twojej,
aż w końcu naruszyła prywatną strefę. Twoje serce przyspieszyło,
a ciało nie mogło zrobić nawet najmniejszego ruchu. Wstrzymałaś
oddech tak jakby zaraz miał ci się skończyć dopływ tlenu.
Zrobiło ci się gorąco. Zacisnęłaś oczy czując dotyk zimnych
dłoni na twoim policzku.
-Nigdy
nie możesz wiedzieć jakie plany ma druga osoba względem
ciebie.-usłyszałaś cichy szept tuż przy swoim uchu.-Nie daj się
tak łatwo nabrać _____. Nie możesz ufać byle komu.
Obudziłaś
się gwałtownie. Twój oddech był przyspieszony, a ręce drżały.
Szybko rozejrzałaś się dookoła. Leżałaś w swoim łóżku, a
budzik na szafce nocnej wskazywał godzinę 9:23. Światło
dochodzące z okna po twojej lewej stronie bardzo cię raziło, a
twoja głowa tak bardzo bolała, że myślałaś, że zaraz
wybuchnie. Dotknęłaś jej ręką i ziewnęłaś. Kompletnie nie
pamiętałaś co się wczoraj zdarzyło i kiedy zasnęłaś. Twoja
świadomość w pewnym momencie się urwała, a w dodatku ten sen nie
pomagał ci w rozdzieleniu faktów od fikcji. Wszystko to co ci się
śniło wydawało się tak bardzo realistyczne, ale również w tym
samym stopniu odległe. Skąd niby Sehun miał znać twoje imię? Nic
się nie zgadzało i nie chciało zlepić się w jedną całość.
Westchnęłaś cicho i powoli wstałaś z łóżka. Po chwili
zauważyłaś, że na stoliku przy twoim łóżku leży karteczka
wraz z czerwoną buteleczką z sokiem. Chwyciłaś w dłonie skrawek
papieru i zaczęłaś czytać.
Dziękuję
ze wspólnie spędzony czas, było naprawdę miło. Wydajesz się
naprawdę urocza, kiedy jesteś pijana, chociaż muszę przyznać, że
masz słabą głowę. Jakbyś chciała coś ode mnie to numer mojego
mieszkania to 265.
P.S
Słyszałem, że sok pomidorowy jest dobry na kaca.
Oh Sehun~
W
tej chwili na twoją twarz wskoczył uśmiech. Wzięłaś do ręki
butelkę i po chwili zaczęłaś pić jej zawartość. Kiedy była
ona już w połowie pusta odstawiłaś ją na półkę. Przeciągnęłaś
się delikatnie i ziewnęłaś. Postanowiłaś wziąć leki, żeby
choć odrobinę uśmierzyć ból głowy. Kiedy znalazłaś się już
w kuchni połknęłaś kilka tabletek i poszłaś trochę ogarnąć
swój wygląd, bo jak zgadywałaś wyglądałaś wtedy jak siedem
nieszczęść albo i gorzej. Bingo, twój cały makijaż rozmazał
się, a włosy były tak poplątane, że aż trudno było je
rozczesać. Chwyciłaś za szczotkę i zaczęłaś porządkować to
„pobojowisko”. Ten cały wczorajszy wieczór wydawał ci się
odrobinę niewiarygodny, więc najprawdopodobniej gdyby nie ta
kartka, którą Sehun zostawił, pomyślałabyś że to wszystko to
był zwykły, nic nieznaczący sen. Pomimo tego, że praktycznie go
nie znałaś to nie mogłaś ukryć tego, że podobał ci się. W
swoim zachowaniu miał nutkę tajemniczości co jeszcze bardziej
przyciągało. Naprawdę nie chciałaś być osobą, która określa
człowieka z wyglądu, ale jednak Sehun miał rację, to też ma duży
wpływ na to jak postrzegamy inną osobę i nie można tego ukryć, a
on akurat grzeszył urodą. Zobaczyłaś, że ekran twojego telefonu
włączył się oznajmiając w ten sposób, że przyszła do ciebie
wiadomość. Chwyciłaś go w dłoń i jednym ruchem palca
odblokowałaś. Zdziwiłaś się, kiedy zobaczyłaś, że nadawcą
wiadomości był Sehun. Czy on zapisał mi swój numer? Naprawdę?
Kliknęłaś w ikonkę listu i po chwili przed twoimi oczami ukazała
się wiadomość.
Od:
Sehun
Dziś, o 19,
u mnie w mieszkaniu, mały seans filmowy z popcornem i colą. Bez
alkoholu, ponieważ pozbywamy się twojego kaca. Mile widziany
uśmiech na twojej twarzy.
Wysłano o
9:52
Zaśmiałaś
się głośno i zakryłaś twarz dłonią. Potrafi mnie
rozśmieszyć to kolejny plus, który muszę mu przypisać.
Postanowiłaś, że odrobinę
się z nim podroczysz. Kliknęłaś na ekran, żeby mu odpisać.
Do:Sehun
A
co się stanie jeżeli odmówię?
Wysłano
o 9:53
Nie musiałaś długo czekać, aż odpisze.
Od:Sehun
W
takim wypadku możesz się spodziewać mojej inwazji na twoje
mieszkanie, a wtedy na oglądaniu filmów się nie skoń- kkkkkk taki
żarcik.
Wysłano
o 9:53
Przygryzłaś lekko wargę. Nie spodziewałaś się
takiej odpowiedzi.
Do:Sehun
Musze
przyznać, że jestem ciekawa co byś tak naprawdę zrobił jakbym
odmówiła, ale jednak zgadzam się. Hmmm... ale czy ten uśmiech
jest konieczny?
Wysłano
o 9:54
Od:Sehun
Nie
jest konieczny, bo i tak jak tylko się ze mną spotkasz to sprawię,
że od razu pojawi się na twojej twarzy.
Wysłano
o 9:55
Prychnęłaś.
Typowy tekst
podrywacza. Chociaż
musiałaś przyznać, że twoja ochota, aby się z nim spotkać z
każdą kolejną wiadomością wzrastała.
Do:Sehun
Pff...
ale podrywacz.
Wysłano
o 9:56
Od:Sehun
Czemu
zakładasz, że jestem podrywaczem? A może po prostu mi się
spodobałaś.
Wysłano
o 9:56
W tym momencie poczułaś, że na twoją twarz wskoczyły
rumieńce. Spuściłaś w dół rękę, w której trzymałaś telefon
by po chwili znowu ją podnieść i jeszcze raz przeczytać
wiadomość. Wzięłaś głęboki oddech i odpisałaś
Do:Sehun
Nie
jesteś przypadkiem zbyt bezpośredni?
Wysłano
o 9:58
Od:Sehun
Taka
już jest moja natura. Widzimy się o 19~
Wysłano
o 9:58
Przycisnęłaś
telefon do klatki piersiowej i niemalże mogłaś usłyszeć bicie
twojego serca. Czemu
tak reaguje skoro to było tylko kilka zdań? Przecież teraz nawet
go tu nie ma. Jednak
musiałaś przyznać sama przed sobą, że cieszyłaś się z takiego
obrotu spraw. Stwierdziłaś, że warto było wczoraj włączyć tą
muzykę. Miałaś nadzieję, że Sehun pozwoli zapomnieć ci o twoim
byłym. Jednego byłaś pewna na sto procent, nie chciałaś aby
Sehun był tylko twoim przyjacielem, bo nawet jeżeli nie znałaś go
długo to wiedziałaś, że na takich relacjach się ta znajomość
nie zakończy.
Właśnie dochodziła godzina 16, a ty stałaś przed
drzwiami do mieszkania Sehun'a zastanawiając się czy na pewno
zadzwonić. W końcu udało ci się nacisnąć przycisk. Po chwili do
twoich uszu zaczął dobiegać dźwięk kroków, który było słychać
coraz to bliżej. Następnie usłyszałaś jak ktoś przekręca
zamek, dosłownie kilka sekund później stał przed tobą
uśmiechnięty Sehun.
-Przyszłaś.-miałaś wrażenie, że jego uśmiech z
sekundy na sekundę stawał się większy, i że zaraz wyskoczy poza
jego twarz.
-A miałam inne wyjście?-spytałaś śmiejąc się z
jego miny.
-Jakby spojrzeć obiektywnie na tą całą sytuację, to
nie.-on również się zaśmiał. Miałaś wrażenie, że dzisiaj
miał o wiele lepszy humor niż wczoraj.-Wejdź, rozgość
się.-odsunął się w prawą stronę, aby zrobić ci miejsce do
przejścia. Kiwnęłaś głową na wznak podziękowania. Rozejrzałaś
się dokładnie badając nowe miejsce.
-Wow, pięknie masz urządzone to mieszkanie.-twoje
zamiłowanie do projektowania wnętrz obudziło się w jednej
chwili.-Mogę wiedzieć kto projektował?-spytałaś spoglądając to
raz na chłopaka, to raz na pokoje.
-Ja
sam.-Kolejny,
tym razem wielki plus przypisuje przy jego imieniu. Musiałaś
przyznać, że przez to co odpowiedział, bardzo u ciebie
zapunktował.
-Jestem pod wielkim wrażeniem.-odezwałaś się nieco
zamurowana. To wszystko było tak idealnie wykończone, a kolory
zgrywały się w jedno tworząc przy tym niesamowicie kojącą
harmonię. Twoje oczy aż błyszczały na widok tego wszystkiego.
-Jesteś przeurocza.-chłopak zaśmiał się zakrywając
sobie usta i po chwili poczochrał ci włosy.-Usiądź na kanapie, a
ja przyniosę jedzenie.-wykonując jego polecenie wygodnie usadowiłaś
się na białej, skórzanej kanapie, która była tak bardzo miękka,
że mogłabyś nie wstawać z niej do końca twojego życia. Po
niecałej minucie do pokoju wszedł Sehun w jednej ręce trzymając
popcorn, a w drugiej dwie szklanki oraz upchaną pod pachą butelkę
coli. Zaśmiałaś się, bo w tamtym momencie wyglądał wprost
przekomicznie, ale po chwili wstałaś i wzięłaś od niego kilka
rzeczy. Razem usiedliście przed wielkim telewizorem. Chłopak po
chwili zaczął nalewać napoju do szklanek.
-Czym się zajmujesz?-spytałaś.
-Jestem osobą wiecznie pod krawatem, czyli
prawnikiem.-odpowiedział i spojrzał się na ciebie.-Jak tam w ogóle
twoja głowa?-zapytał, kiedy jedna z nich była już pełna.
-Jeszcze odrobinę boli.-odparłaś.
-Masz słabą głowę.-stwierdził, ale o tym to i ty
wcześniej wiedziałaś.-Pamiętasz w ogóle cokolwiek?
-Nie za dużo...ale nie zrobiłam nic głupiego prawda?
-Nie... no może oprócz...
-Oprócz czego?-wyprostowałaś się i wbiłaś swój
wzrok w chłopaka.
-Haha, żartowałem, ale twoja mina w tym momencie jest
bezcenna.-chłopak zaśmiał się, a ty tylko delikatnie walnęłaś
go w ramie.
-To nie było śmieszne.-odparłaś naburmuszona.
-No dobrze, przepraszam.-odpowiedział.-To co zaczynamy
oglądać?-odpowiedziałaś mu uśmiechem i zaczęliście oglądać
wybrany przez niego film.
Kiedy
obejrzeliście już ponad połowę filmu postanowiliście zrobić
sobie krótką przerwę.
-Zaraz
wrócę, pójdę tylko na chwilę do toalety.-powiedział chłopak i
po chwili wstał z kanapy. Wzięłaś ze szklanej miski garść
popcornu i po chwili ją zjadłaś. Bardzo miło spędzało ci się
czas z Sehun'em. Chwyciłaś szklankę w dłoń i upiłaś z niej
łyka coli. Oparłaś się plecami o kanapę i zamknęłaś oczy,
jednak nie na długo było ci dane odpocząć, ponieważ w pewnym
momencie po całym pomieszczeniu rozległ się dźwięk dzwonka od
drzwi.
-Sehun
chyba ktoś przyszedł!-krzyknęłaś do chłopaka.
-Możesz
zobaczyć kto to? Zaraz przyjdę!-odpowiedział. Zrobiłaś tak jak
powiedział. Wstałaś z kanapy i podeszłaś do drzwi. Po chwili
otworzyłaś je. Kiedy zobaczyłaś kto przed nimi stoi momentalnie
zamarłaś. Nie mogłaś uwierzyć w to co właśnie widziałaś.
-YoonSung
-szepnęłaś. Tej osoby jako ostatniej mogłaś się tutaj
spodziewać, był to twój były chłopak.
-O
proszę kogo my tutaj mamy?-jego uśmiech był tak do bólu fałszywy.
-Co
ty tutaj robisz?-nie widziałaś co powiedzieć, to wszystko cię
przerastało.
-Mógłbym
ciebie zapytać o to samo, a ja przyszedłem w odwiedziny do mojego
kochanego przyjaciela. Oh, właśnie tu jest. Sehunnie!-chłopak
zaczął machać ręką jak szalony. Odwróciłaś się i zmierzyłaś
wzrokiem Sehun'a.
-Znacie
się?-poczułaś jak zaschło ci w gardle. Byłaś za bardzo
zdziwiona, żeby w tym momencie myśleć choć odrobinę racjonalnie.
-To
nie tak jak myślisz.
-Jeju
Sehun, daj spokój, powiedz jej prawdę.-YoonSung walnął Sehun'a
otwartą dłonią w ramię, a następnie przeniósł swój wzrok na
ciebie.-Znamy się od liceum. Ja i Sehun byliśmy najbardziej
rozchwytywanymi chłopakami w całej szkole. Razem imprezowaliśmy i
umawialiśmy się z dziewczynami.-nie chciałaś wierzyć w to co
mówił.
-YoonSung
błagam daruj sobie.-odezwał się Sehun.-Nie przyjaźnimy się już
od ponad roku.
-Ale
pewne rzeczy nadal się nie zmieniają prawda?-w tym momencie od
YoonSung'a można było poczuć alkohol.
-Jesteś
totalnie pijany.-odparł Sehun.
-Ale
przyznaj, czekałeś aż tylko zerwę z _____, żebyś mógł się do
niej przystawić prawda? Przecież zawsze byłeś takim wielkim
playboyem. No powiedz jej, którą to już ona dziewczyną?-spojrzałam
zdziwiona na Sehun'a.
-Sehun
powiedz, że to nieprawda.-pociągnęła go za rękaw od koszuli.
-Nie
mogę ukryć przeszłości, ale teraz naprawdę chciałem się
zmienić.-poczułaś jak do twoich oczu napływają łzy.
-Więc
chciałeś wykorzystać to, że byłam w tak złym stanie
emocjonalnym? Bawiłeś się mną?
-To
nie tak.
-A
jak?-zapytałaś, a po twoim policzku spłynęła łza. Nawet nie
wiedziałaś czemu płakałaś, przecież znałaś go dopiero dwa
dni, więc czemu byłaś smutna?-Widzę, że to wszystko, ta cała
otoczka, to było tylko to „pierwsze wrażenie”, o którym
wczoraj mówiłeś.-wytarłaś łzy i spojrzałaś w jego
oczy.-Przepraszam, ale po tym co usłyszałam nie jestem pewna czy
mogę ci uwierzyć w choć jedno słowo więcej.-zerknęłaś raz
jeszcze na YoonSung'a i wyszłaś z mieszkania Sehun'a zostawiając
ich samych. Byłaś tak bardzo smutna i wściekła jednocześnie. Nie
wiedziałaś co o tym wszystkim myśleć i jakie intencje tak
naprawdę wobec ciebie miał Sehun. To wszystko było dla ciebie
takie frustrujące, że najchętniej walnęłabyś kilka razy pięścią
w ścianę. Weszłaś do swojego mieszkania i oparłaś się o
zamknięte drzwi. Nagle przypomniał ci się ten „niby” sen i
słowa Sehun'a: „Nigdy nie możesz wiedzieć jakie plany ma druga
osoba względem ciebie.”, „Nie daj się tak łatwo nabrać _____.
Nie możesz ufać byle komu.” Czy on próbował mnie ostrzec
przed samym sobą? To wszystko było takie nielogiczne i nie
miało jakiegokolwiek sensu. Z jednej strony chciałaś, aby Sehun ci
to wszystko wytłumaczył, ale z drugiej nie miałaś już
dzisiaj najmniejszej ochoty go widzieć. Przeszłaś do drugiego
pokoju i położyłaś się na łóżku. Nagle po twoim pokoju
rozniósł się dźwięk oznajmiający, że przyszła wiadomość.
Wzięłaś do ręki telefon i kiedy zobaczyłaś, że to Sehun to
odłożyłaś go z powrotem. Jednak po chwili twoja ciekawość nie
dała ci spokoju i koniec końców przeczytałaś ją.
Od:
Sehun
Wiem, że
jesteś na mnie zła. Wiem że zawaliłem już sam początek naszej
znajomości, ale proszę nie skreślaj tego wszystkiego tak łatwo.
Jeżeli będziesz chciała się spotkać to po prostu przyjdź do
mnie, zadzwoń albo napisz. Jestem idiotą, który w ogóle nie
powinien zasługiwać, aby znać taką dziewczynę jak ty, i to nie
jest podryw tylko najprawdziwsza prawda. Przepraszam za wszystko.
Wysłano o
21:47
Westchnęłaś
i zakryłaś swoją twarz dłonią. Kompletnie nie wiedziałaś co z
tym zrobić. Odłożyłaś telefon na półkę nocną i zamknęłaś
oczy. Zanim zdążyłaś się zorientować pochłonął cię sen.
Minęły
już dwa tygodnie od kiedy byłaś w mieszkaniu Sehun'a. Już dawno
byś go odwiedziła, gdyby nie to, że bałaś się spojrzeć mu w
oczy i powiedzieć, że bardzo ci na nim zależy. Przez ten cały
czas myśli o nim nie opuszczały twojej głowy, a chęć spotkania
go wzrastała z każdą sekundą. Pomimo tego starałaś się unikać
waszego wspólnego spotkania na klatce schodowej czy też w pobliskim
sklepie. Sama dokładnie nie wiedziałaś czego chciałaś i przez to
byłaś zirytowana.
-Aishhh,
jestem głupia!-podrapałaś się po głowie. Po chwili wstałaś z
kanapy i poszłaś do kuchni, aby wyłączyć czajnik, który zaczął
oznajmiać, że woda właśnie się zagotowała. Chwyciłaś go w
prawą dłoń i zalałaś torebeczkę z twoją ulubioną herbatą o
smaku liczi. Odrobinę posłodziłaś napój i po wymieszaniu
ponownie skierowałaś się do swojego pokoju, żeby zająć się
dalszym projektowaniem wnętrza mieszkania twojego nowego klienta.
Starałaś się całą swoją uwagę skupić na tym projekcie, jednak
twój mózg lubił płatać ci figle podczas pracy i przypomniał ci
o twarzy Sehun'a, która była niebezpiecznie blisko twojej. Złapałaś
się za włosy i walnęłaś czołem o blat biurka.-Wyjdź z mojej
głowy i daj mi się skupić na pracy!-mówiłaś sama do siebie.
Westchnęłaś i podeszłaś do okna obok. Odsłoniłaś rolety i na
oścież otworzyłaś jedną jego część. Niemalże od razu owiało
cię letnie powietrze, które jak przystało na godzinę dziewiątą
wieczorem, było dosyć chłodne. Zamknęłaś na chwilę powieki i
zaczęłaś oddychać tym świeżym, chociaż miastowym, powietrzem.
-Mógłbyś
chociaż odrobinę uważać jak chodzisz?-do twoich uszu dotarł
męski głos. Zaciekawiona spojrzałaś w dół, żeby zobaczyć o co
chodzi. W momencie kiedy wychyliłaś się za okno dostrzegłaś
Sehun'a, który dość chwiejnym krokiem podchodzi do drugiego, na
oko nieco starszego od niego, mężczyzny.
-A
co jeśli nie mogę?-skarciłaś go w duchu. Wiedziałaś, że coś
się zaraz wydarzy, ponieważ jego ton i to jak nieformalnie
odpowiedział były strasznie nieuprzejme.
-Widzę,
że ktoś jest tu strasznie wyszczekany co? Nikt cię nie nauczył
kultury?-westchnęłaś i szybko podbiegłaś do drzwi wyjściowych.
Jak najprędzej zbiegłaś po schodach i wyszłaś z budynku, w
którym znajdowało się twoje mieszkanie. Po chwili zobaczyłaś, że
Sehun leży na ziemi, a nad nim stoi ten mężczyzna i trzyma go za
kołnierz od koszuli młodszego. Podeszłaś do nieznajomego.
-Przepraszam,
ale czy mógłby pan go zostawić? Wiem, że źle zrobił odzywając
się w ten sposób i bardzo chciałabym za niego
przeprosić.-ukłoniłaś się w stronę mężczyzny. Ten spojrzał
na ciebie i puścił Sehun'a, który bezwładnie opadł na ziemię.
-Jeżeli
się znacie to czy mogłabyś choć odrobinę nauczyć go szacunku do
starszych?-ponownie ukłoniłaś się i wyszeptałaś krótkie
„przepraszam”. Kiedy nieznajomy poszedł sobie, ty podeszłaś do
Sehun'a.
-Co
ty sobie wyobrażasz Sehun?-zapytałaś go i ukucnęłaś przy nim.
Ponieważ było ciemno, to dopiero wtedy zauważyłaś, że na jego
twarzy widniało kilka siniaków i ran. Obok tych ran dostrzegłaś
również zaschniętą już krew. Dotknęłaś palcem jedną z nich,
ale w tym momencie chłopak złapał za twoją dłoń i odsunął ją
od swojej twarzy.
-To
nic takiego.-w tym momencie poczułaś od niego mocny zapach
alkoholu.
-Aish
naprawdę, ile wypiłeś?
-Niedużo.-odpowiedział
szybko, a jego głos w pewnym momencie się załamał.
-Weź,
bo ci jeszcze uwierzę.-prychnęłaś i odwróciłaś wzrok w drugą
stronę.-Choć pomogę ci wstać.-powiedziałaś i złapałaś go za
rękę. Powoli zaczęłaś wstawać, podtrzymując chłopaka pod
ramieniem.-Jesteś strasznie ciężki.-szepnęłaś.
-Nie
musisz mnie ciągnąć za sobą, ja mogę tu zostać. Ten chodnik
wydaje się naprawdę wygodny.-zaśmiałaś się pod nosem.
-Totalnie
pijany.
-Potwierdzam.-chłopak
zasalutował, a ty widząc to wybuchłaś jeszcze większym
śmiechem.-Ale ten świat się fajnie kręci.-Sehun spojrzał w niebo
i otworzył usta w zdziwieniu.
-Zachowujesz
się jak małe dziecko.-stwierdziłaś. Razem weszliście do budynku
i zaczęliście wchodzić po schodach, co później zamieniło się w
wielką męczarnie, gdyż biedny Sehun nie mógł utrzymać się na
swoich własnych nogach. W tamtym momencie zaczęłaś żałować, że
nie mieliście tu windy. W końcu po tej długiej, męczącej
wyprawie znaleźliście się pod mieszkaniem Sehun'a.
-Gdzie
masz klucze?-zapytałaś.
-Pod
wycieraczką.-chłopak odparł ze stoickim wyrazem twarzy. Na twojej
twarzy pojawiła się mina, która dokładnie pokazywała to, co w
tym momencie chciałaś powiedzieć: „Serio?”.-No co? Najprostsze
kryjówki są tymi najbezpieczniejszymi.-dodał po chwili chłopak.
Pokiwałaś głową zażenowana. Schyliłaś się i spod wycieraczki
wyjęłaś kluczę.
-Aish
naprawdę, co ja z tobą mam.-otworzyłaś drzwi i zapaliłaś
światło. Zaprowadziłaś Sehun'a przed samą kanapę i posadziłaś
go na niej.
-Poczekaj
zaraz przyjdę. Mam nadzieję, że masz lód w lodówce.-powiedziałaś
i poszłaś po wspomnianą wcześniej rzecz. Kiedy okazało się, że
znalazłaś to czego potrzebowałaś, to wróciłaś do chłopaka.
Zajęłaś miejsce tuż obok niego i zaczęłaś do jego ran
przykładać woreczek z lodem. Sehun syknął z bólu.
-A
teraz przyznaj się, z kim się pobiłeś?-zaczęłaś dokładnie
lustrować jego twarz.
-Powiem,
tylko proszę nie wkurzaj się.-kiwnęłaś głową na wznak zgody.-Z
YoonSung'iem.-upuściłaś trzymany w dłoni woreczek, który spadł
prosto na policzek chłopaka.
-Że
co? Po co się z nim biłeś?-tak jak obiecałaś nie wkurzyłaś
się. Nawet jakoś za bardzo nie obchodził cię już YoonSung.
-Spotkałem
go w barze i powiedział mi, żebym dał sobie z tobą spokój, bo
nie jesteś tego warta.-chłopak zdjął lód i podał ci go z
powrotem.-Stwierdził też, że jakby powiedział tylko jedno słowo
to byś do niego wróciła, ponieważ jesteś łatwa. Kiedy to
usłyszałem to straciłem kontrolę nad sobą i walnąłem go kilka
razy w twarz.-westchnęłaś.
-Nie
powinieneś się tym tak przejmować, to moja i YoonSung'a
sprawa.-odpowiedziałaś i ponownie zaczęłaś przykładać lód.
-Wiem,
ale za bardzo mi na tobie zależy, żebym mógł to po prostu
zignorować.-uśmiechnęłaś się pod nosem.
-Myślę,
że zostaną po tym ślady.-dotknęłaś jednego sinika na jego
twarzy.
-Jesteś
na mnie zła?-zapytał. Zerknęłaś na niego i pokiwałaś przecząco
głową.
-Nie
jestem zła, tylko po prostu nie wiem co o tym wszystkim myśleć. O
tym co powiedział YoonSung, i o tym co mówisz ty.-odłożyłaś
woreczek na pobliską ławę i chwyciłaś wacik przesiąknięty wodą
utlenioną. Zaczęłaś przemywać zaschniętą krew na jego
policzkach.
-Kiedyś
naprawdę byłem playboyem, ale postanowiłem się zmienić. Urwałem
kontakt z YoonSung'iem, znalazłem to mieszkanie i zrobiłem krok ku
temu, żeby naprawić mniemanie innych o sobie. Przed przestaniem
utrzymywania kontaktu z YoonSung'iem wiele się o tobie dowiedziałem.
Muszę przyznać, że bardzo zaciekawiła mnie twoja osoba. Pomimo
tego, kiedy po raz pierwszy się spotkaliśmy, nie chciałem abyś
widziała we mnie przyjaciela twojego byłego chłopaka, chciałem
mieć „czystą” kartę.-zrozumiałaś go, najprawdopodobniej
gdybyś od początku widziała w nim przyjaciela twojego byłego to
na sto procent nie mogłabyś zobaczyć go w tym świetle, w którym
widziałaś go w tym momencie.
-Rozumiem.
Dziękuję, że powiedziałeś mi prawdę.-w końcu skończyłaś
przemywać mu rany.-W tamtym momencie naprawdę myślałam, że
chciałeś mnie wykorzystać, ale teraz wiem, że masz dobre
intencje.-zaśmiałaś się.
-Każda
taka sekunda spędzona z tobą przynosi mi bardzo dużo
szczęścia.-Sehun uśmiechnął się w twoją stronę.
-Czy
właśnie aktywował ci się tryb podrywacza?-rzuciłaś mu pytające
spojrzenie.
-Odpowiem
ci tym samym co wcześniej. Czemu
zakładasz, że jestem podrywaczem? A może po prostu mi się
spodobałaś?-posłałaś
mu subtelny uśmiech.
-Widzisz,
a może ty też mi się spodobałeś, a ja jakoś nie rzucam w twoją
stronę takich tekstów.-zauważyłaś, że Sehun lekko przygryzł
dolną wargę. Po chwili gwałtownie się do ciebie zbliżył i
złożył delikatny pocałunek na twoich ustach.
-Jeżeli
chcesz to swoją sympatię do ciebie mogę okazywać w ten
sposób.-zmierzyłaś go wzrokiem.
-Myślę,
że ten sposób bardziej mi przypadł do gustu.-Sehun zaśmiał się.
-Już
kiedyś ci to mówiłem, ale teraz muszę powiedzieć to jeszcze raz.
Jesteś przeurocza.-chłopak ponownie nachylił się nad tobą i
powoli zaczął cię całować. Każdy jego pocałunek był
przepełniony delikatnością, ale również w pewnym stopniu
zachłannością. Wplotłaś swoje palce w jego włosy i
przyciągnęłaś go bliżej siebie. Po chwili chłopak oderwał się
od ciebie.
-Mam
nadzieję, że tych sekund szczęścia będzie
nieskończoność.-zaśmiałaś się cicho i wtuliłaś się w niego.
-Dziękuję
za wywrócenie mojego życia do góry nogami. Chce żeby zostało
takie do końca, ponieważ myślę, że cię pokochałam.
-Ja
pokochałem cię już dawno temu.
Pierwsze
wrażenie, które odczułam, gdy po raz pierwszy zobaczyłam Sehun'a
było mylące. Cieszę się, że w tamtym dniu nie zamknęłam mu
drzwi przed nosem. Teraz staram się nie przypinać ludziom tej
„metki” dopóki ich nie poznam, bo wiem że to duży błąd.
Poznanie Sehun'a pozwoliło mi nauczyć się wielu przydatnych rzeczy
i myślę, że znalazłam chłopaka wprost idealnego dla mnie, a
każda chwila z nim spędzona przynosi mi mnóstwo sekund
wypełnionych szczęściem.
Wasza ocena i propozycje Hej wszystkim! Chciałam wam powiedzieć, że niedługo będzie kolejna reaktywacja mojego bloga. Ostatnio wiele czasu spędzam myśląc z kim bym mogła coś napisać, więc jeżeli macie jakieś propozycje to piszcie je w komentarzach! ^^ Teraz jestem w trakcie pisania dwóch rzeczy, jedną z nich jest kolejny rozdział opowiadania "Tysiące myśli", a druga to niespodzianka! Myślę, że ta niespodzianka ukaże się wcześniej. Teraz nareszcie będę miała dużo czasu, aby pisać, więc nie powinno być, aż takich odstępów pomiędzy postami (chociaż wszystko zależy głównie od mojej leniwej weny, która przychodzi raz na ruski rok hehe TT). Chciałabym też, abyście pomogli mi odrobinę w ulepszaniu mojego bloga, jak i mojego stylu pisania, poprzez napisanie tego co myślicie o moich scenariuszach i opowiadaniach. Będę dawała z siebie wszystko, aby jeszcze bardziej się poprawić i przywrócić tego bloga do życia! Proszę was więc o szczere opinie! Dziękuje za przeczytanie i za to, że odwiedzacie mojego bloga, naprawdę to wiele dla mnie znaczy. Do następnego~ ^^ Informacje i nowy blog Hej wszystkim~
Chciałam przeprosić was za dość długi brak jakichkolwiek postów, ale jest końcówka roku szkolnego i naprawdę muszę się przyłożyć przez co również trochę brak mi went.
Jednak myślę, że niedługo uda mi się coś napisać ^^"
A teraz chciałam was zaprosić na mojego drugiego bloga, na którym będę poruszała wiele aspektów krajów Azjatyckich jak i rzeczy, którymi się interesuję i chciałabym się z wami podzielić.
Serdecznie zapraszam <3
Tysiące myśli-6/? Hej wszystkim! Nareszcie jest po egzaminach i udało mi się coś naskrobać >< Trochę zajęło mi pisanie tego rozdziału, żeby niczego nie pominąć. Mam nadzieję, że wam się spodoba i ktokolwiek skomentuje TT Ten rozdział... no jest jaki jest, trudno mi było to wszystko skleić w jedną całość, bo to co się dzieję w mojej głowie jest tak pogmatwane, że czasami nie wiem jak złożyć jedno zdanie... Za wszelkie błędy z góry przepraszam~ Życzę miłego czytania i liczę, że ktoś napisze co o tym sądzi.~
Światło nadal raziło
mnie po oczach powodując niemałe problemy z dostrzeżeniem
czegokolwiek w zasięgu dalszym niż dziesięć centymetrów. Czułam,
że mój stan ogólny jest słaby, a to nawet bardzo, ale dziękowałam
w duchu, że ten niemiłosierny ból głowy przeszedł i nareszcie
dał mi racjonalnie myśleć. Wzięłam kilka głębszych wdechów i
powoli podniosłam się do góry podpierając się na łokciach o
materac łóżka. Moja grzywka delikatnie opadła na moje oczy
przysłaniając wszystko. Moje ciało przeszywało uczucie jakbym
wybudziła się ze snu, który trwał co najmniej wieczność. Po
długim zmaganiu z moim sztywnym ciałem w końcu udało mi się
usiąść. Przetarłam zmęczone oczy, które łzawiły od jasności.
Powoli rozejrzałam się dookoła i dopiero teraz zauważyłam, że w
pomieszczeniu jest ktoś jeszcze oprócz mnie. Nadal przebywałam w
pokoju Luhan'a, więc jego obecność nie była dla mnie szokująca,
ale jednak osoba stojąca koło niego wywarła na mnie o wiele
większe wrażenie. Nonszalancko opierał się o ścianę z rękami
wsuniętymi w doskonale skrojone na niego spodnie. Miał na sobie
białą jak śnieg koszulę z kilkoma rozpiętymi guzikami na samej
górze. Najbardziej w tym wszystkim zdziwił mnie jego wzrost. Zawsze
był wysoki, ale tym razem matka natura trochę przesadziła.
-Jak się czujesz?-jego
charyzmatyczny głos rozbrzmiał w całym pomieszczeniu. Podrapałam
się jedną ręką po głowie.
-Bywało
lepiej.-uśmiechnęłam się blado i skrzywiłam dotykając dłonią
opatrunku na skroni.
-To raczej zdążyłem
zauważyć.-prychnęłam cicho. Nic
się nie zmienił, zawsze lubił mi dokuczać, zresztą jak każdemu.
Był nieco egoistyczny, a jego koledzy zawsze określali go mianem
„zimnego faceta bez uczuć”, ponieważ miał maskę, którą
trudno było zdjąć i tym samym odkryć jego prawdziwe „ja”,
które umiał świetnie kamuflować.
-Lepiej
powiedz mi, co Ty tu robisz.-to nie tak, że nie cieszyłam się na
jego widok, tylko po prostu trudno mi było to wszystko ogarnąć, a
jego obecność w mieszkaniu Luhan'a jeszcze bardziej mi to wszystko
utrudniała. Myślałam, że jak się poczuje lepiej to ktoś mi
wyjaśni co się dokładnie stało i kim do cholery był ten ktoś
kto mi przywalił jakimś dziadostwem w głowę, a tu nagle znikąd
wyrosła kolejna zagadka, którą był mój kochany „kuzyn” Kris
w samej osobie. Luhan cały czas stał przyglądał się całej tej
sytuacji z nieodgadnioną miną, jakby na coś czekał. Zaczęłam
mierzyć wzrokiem Kris'a próbując zmusić go tym samym do szybszego
udzielenia odpowiedzi na moje „pytanie”.
-Myślę,
że dowiesz się w swoim czasie.-ta odpowiedź zawiodła mnie.
Zerknęłam na niego pytająco. Czułam jak się we mnie gotuję,
chociaż zazwyczaj umiałam kontrolować swoje uczucia, to teraz nie
za bardzo mi to wychodziło. Zacisnęłam dłoń w pięść i wbiłam
ją w pościel.
-Czy
wy do cholery jasnej sobie ze mnie żartujecie?!-krzyknęłam i
rzuciłam w ich stronę gniewne spojrzenia.-Mam już po tond tego
wszystkiego! Cały czas dzieje się coś, czego za nic w świecie nie
mogę zrozumieć. Ktoś mnie napada i próbuje mnie zabić, a później
budzę się w domu jakiejś obcej osoby! A teraz jeszcze nie wiadomo
skąd bierze się tutaj mój „kuzynek”, który po prostu sobie
stoi i gapi się na mnie zamiast mi coś wyjaśnić!-więcej nic już
nie mogłam powiedzieć, bo nadal czułam się za bardzo osłabiona.
Luhan spuścił lekko głowę. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę,
że zamiast mu podziękować za uratowanie mnie to narobiłam mu
jeszcze wyrzutów sumienia. Tak nagle zrobiło mi się głupio.
-To
nie jest takie łatwe do wyjaśnienia ____, uwierz mi-łagodny głos
Luhan'a odbił się o moje uszy. Próbowałam trochę ogarnąć moje
podburzone emocje, co nie było łatwe. Zamknęłam oczy i wzięłam
głęboki wdech, żeby następnie wypuścić powietrze z cichym
świstem.
-Przepraszam.-zerknęłam
na Luhan'a i spuściłam głowę.
-Nie
masz za co.-odparł i podszedł powoli w moją stronę.-Wiem, że
jest Ci trudno zrozumieć to wszystko.-ukucnął przy mnie i spojrzał
mi w oczy.-Nie martw się na zapas, wszystko będzie dobrze,
obiecuję.-w tym momencie przez chwilę pomyślałam, że
zamiast Luhan'a obok mnie jest Lay, za bardzo mi go przypominał. Ta
sama wrażliwość w głosie i troska, którą mnie otaczał.
Spojrzałam w jego błyszczące się oczy, była to jedna z rzeczy,
która u niego w wyglądzie bardzo się wyróżniała.
-A
kiedy będziecie mogli mi powiedzieć co się stało?-usiadłam po
turecku na łóżku i wlepiłam wzrok w Kris'a.
-Myślę,
że niedługo, ponieważ rozmawiałem z Kai'em i powiedział, że
reszta powinna się w najbliższym czasie zjawić.-Luhan usiadł koło
mnie na łóżku i posłał mi delikatny uśmiech.
-Reszta?-nie
byłam do końca pewna o co mu chodzi, więc wolałam się dopytać,
żeby nie być później zaskoczoną.
-Tak,
jest nas jedenastu, ale o wszystkim dowiesz się jak już
przyjdą.-zdziwiłam się, niby Tao mówił mi, że jest ich wielu,
ale wspominał też o tym, że nie wszyscy wiedzą o swoich mocach.
Byłam bardzo ciekawa jak inni się o nich dowiedzieli. Czy to się
im jakoś objawiło? Czy może po prostu niekontrolowanie zrobili
coś, czego kompletnie się nie spodziewali.
Przez
dłuższy czas między nami trwała niezręczna cisza. Nie wiem
czemu, ale czułam się bardzo niezręcznie w ich towarzystwie. Mimo
tego, że Kris jest moim kuzynem, to tak naprawdę teraz nie
wiedziałam o nim za wiele. Luhan siedział w fotelu w drugim końcu
pokoju i przez cały czas stukał coś w telefonie, a Kris stał ze
wzrokiem wbitym za okno. Kompletnie nie miałam pomysłu co
powiedzieć. Trochę poddenerwowana skubałam palcami poszewkę od
pościeli. Nagle po całym mieszkaniu rozniósł się trzask
zamykanych drzwi, zauważyłam że Luhan się lekko przez to
wzdrygnął przez to, zresztą ja sama też się przestraszyłam,
tylko Kris jak zwykle miał kamienną twarz. Następnie można było
usłyszeć głośne śmiechy przeplatające się z różnymi słowami.
Wśród obcych w większości obcych głosów udało mi się
wyodrębnić jeden znany. Był to głos Kai'a, delikatnie
przebijający się ponad wszystkie. Po chwili wszyscy wparowali do
sypialni Luhan'a, a w pokoju powstał ogromny chaos. Każdy z nich po
kolei mierzył mnie wzrokiem by następnie znaleźć sobie miejsce do
siedzenia. Było ich tak dużo, że większość nie miała gdzie
usiąść.
-Może
by tak jednak przenieść się do holu?-zaproponował Luhan na co
reszta odparła jękami, że mógł to powiedzieć wcześniej.-Aishh,
przestańcie być tacy leniwi!-skarcił ich blondyn. Zaśmiałam się
cicho i zobaczyłam jak cała reszta powolnie kieruje się ku
wyjściu, narzekając po drodze. Luhan podszedł do mnie i wyciągnął
w moją stronę rękę.-Pomogę Ci, nie powinnaś się teraz
przemęczać.-powiedział i pomógł mi wstać. Razem z chłopakiem,
który trzymał swoją dłoń na moim ramieniu, asekurując mnie w
ten sposób przed upadkiem z wycieńczenia, przeszłam do nowego,
całkiem nieznanego mi pokoju. Był on dość przestronny i bardzo
ładnie umeblowany. Po środku stała przeszklona ława, a dookoła
niej były poustawiane białe, skórzane kanapy oraz fotele.
Mieszkanie to wyglądało bardzo nowocześnie. Pokój był jasny
przez wpadające przez okna promienie słońca, które odbijały się
od białych jak śnieg ścian. Pomimo małej ilości kolorów i
górowaniu w pomieszczeniu czarnego i białego to był on bardzo
przytulny. Wszystko tu miało swoje miejsce, a nie jak w domu u
Lay'a, gdzie na każdym kroku leżały jego ubrania i mnóstwo innych
niepotrzebnych rzeczy, które gromadziły się tam pewnie od lat.
Tak, jednym z negatywnych cech mojego chłopaka było to, że był
strasznym bałaganiarzem i nienawidził sprzątać swojego domu.
Czasami, kiedy przychodziłam do niego i nie mogłam wytrzymać tego
syfu to po prostu pomagałam mu z tym, choć kończyło się na tym,
że jak zwykle musiał mi przeszkodzić i zacząć mnie rozpraszać
przez swoje przytulanie mnie od tyłu i szeptanie słodkich słówek.
Luhan pomógł mi usiąść na jednej z kanap i po chwili zajął
miejsce koło mnie. Wszyscy już mniej więcej ucichli poza dwoma
chłopakami. Jeden z nich miał odstające uszy, które według mnie
były bardzo urocze i sprawiały, że ich właściciel był jeszcze
bardziej przystojny, a drugi miał wyraźnie zarysowaną linię
szczęki oraz usta z lekko uniesionymi kącikami. Jako jedni nie
mogli przestać się śmiać i szturchać nawzajem, zachowywali się
odrobinę jakby byli małymi dziećmi. W końcu podirytowany Kris
rzucił im chłodne spojrzenie i odchrząknął, na co oni od razu
się uciszyli i stali się poważniejsi. Zdziwiłam się jaki respekt
i postrach budziła u nich osoba Kris'a. Zaczęłam zerkać na twarz
każdego z nich. Z urody każdy z nich był bardzo nieprzeciętny, to
akurat musiałam przyznać. Zaintrygowało mnie jednak to, że wraz z
Kris'em i Luhan'em było ich tylko dziesięcioro, a byłam pewna, że
Luhan powiedział, że jest ich jedenastu. Zastanawiałam się kim
może być ten jedenasty członek. Przemyślenia przerwał mi jeden z
chłopców, który wstał i spojrzał na mnie.
-Więc
może zacznijmy.-powiedział, a ja ucieszyłam się, że wreszcie coś
się wyjaśni.-Ja jestem Suho, lider EXO, ale zanim zaczniesz o coś
pytać, proszę wysłuchaj mnie do końca.-chłopak najwyraźniej
zauważył, że otworzyłam lekko usta. Kiwnęłam głową na znak
zgody.-Pewnie zastanawiasz się czym jest EXO, kim my jesteśmy i
czemu ty jesteś z tym powiązana.-na te wszystkie pytania chciałam
znać odpowiedzi.-Jakby to wyjaśnić, żeby nie poplątać Ci w
głowie.-zaczął się zastanawiać. Pewnie i tak wszystkiego nie
zrozumiem, ale chciałam już przynajmniej cokolwiek wiedzieć. To
wszystko było takie dziwne, że nie miałam pojęcie czym jeszcze ta
cała sytuacja może mnie zaskoczyć.-”EXO” tak nazywamy się my,
osoby, które urodziły się z dziwnymi mocami, których istnienie
jest dla wszystkich wielką zagadką, nawet my sami niewiele o nich
wiemy i cały czas odkrywamy coś nowego co może nas wzmocnić albo
bardzo szybko zabić. Wszyscy byliśmy zagubieni w tym całym
labiryncie wątpień i tajemnic, aż w końcu los potoczył się tak,
że się spotkaliśmy i postanowiliśmy coś z tym zrobić. Niestety
za dużo pokazaliśmy...-w tym momencie wszyscy niemalże wbili wzrok
w podłogę przez co po moim ciele przeszły dreszcze. Nawet Kris,
który rzadko kiedy okazywał emocje, zrobił się odrobinę smutny.
-Byliśmy
za bardzo nieuważni i wszystko potoczyło się nie po naszej myśli.
Powstała tajna organizacja, która ma za zadanie pojmać i zrobić z
nas projekty doświadczalne, chcą nas wykorzystać jako krajową
broń by wytoczyć wojnę i być pewnym, że ją wygrają. To
wszystko uciekło nam spod kontroli.-westchnął. Miałam wrażenie,
że jest na siebie zły i obwinia się o to.-Niestety muszę cię
zmartwić mówiąc ci, że jesteś z tym bardzo mocno
powiązana.-spodziewałam się tego, ale nie wiedziałam, że
sytuacja jest, aż tak poważna. Automatycznie zrobiło mi się jakoś
słabo. To wszystko nie było na moje nerwy. Przyznam, że w tym
momencie zaczęłam się szczerze bać.-Jesteś w pewnym sensie
czymś, co podtrzymuje nasze moce, jest ich źródłem. Może to
brzmi absurdalnie, ale wiemy to stąd, że gdy kilka lat temu robiłaś
sobie sama krzywdę lub próbowałaś się zabić to my stawaliśmy
się coraz to słabsi, a nasze moce traciły na sile,
chorowaliśmy.-faktycznie to wszystko było dziwne, ale w tym
momencie poczułam się w pewnym sensie winna, gdybym wiedziała, że
kiedy ja sama sobie sprawiałam cierpienie to ze mną musieli
przeżywać to inni, to nigdy w życiu bym tego nie zrobiła.
-Ale
jak to możliwe? Kim ja jestem?-już kompletnie byłam w tym
wszystkim zagubiona.
-Niestety
tego nawet my sami nie wiemy.-odezwał się Kris. Westchnęłam
cicho.
-Posłuchaj
____.-spojrzałam na Kai'a, który odezwał się do mnie.-Musisz
bardzo uważać. Najprawdopodobniej teraz to ty stałaś się ich
głównym celem. Przypuszczamy, że to oni cię zaatakowali, niestety
chłopak miał kaptur na głowie, więc Luhan nie widział jak wygląda.-nie chciałam dopuścić do swojej świadomości, że to co
Kai mówi jest prawdą, i że naprawdę jestem w niebezpieczeństwie.
Poczułam jak moje kolana zaczęły drżeć. Przełknęłam głośno
ślinę.
-Ale
nie martw się, będziemy cię chronili.-usłyszałam czyjś bardzo
niski i głęboki głos. Był to jeden z tych osób wygłupiających
się na początku spotkania.
-Tak,
Chanyeol dobrze mówi, nie masz się na razie czym przejmować.
Będziemy cały czas przy tobie.-odezwał się Luhan. Trochę mi
ulżyło przez te słowa.
-Dziękuję.-pomimo
tego, że już wiedziałam czemu mi pomagali to nadal byłam im
bardzo wdzięczna, w końcu to dzięki nim właśnie w tej chwili
mogłam tu siedzieć.
-Nie
musisz dziękować.-odpowiedział Sehun.-Chcemy, żebyś nam zaufała
dobrze? Cokolwiek się stanie możesz na nas polegać.-dodał po
chwili. Nie byłam do końca przekonana co do jego słów. Zdawałam
sobie sprawę, że z moim teraźniejszym, zwyczajnym życiem nie
będzie łatwo, a to, że wszystko już teraz wiem tylko utrudnia
całą sytuację, gdyż w każdej chwili mogę spanikować.
-Postaram
się.-opowiedziałam cicho.
-Cóż,
musisz być bardzo głodna.-stwierdził jeden z chłopców, który
odezwał się po raz pierwszy. Jak na zawołanie odezwał się mój
pusty żołądek. Strzelił w dziesiątkę. Kiwnęłam
twierdząco głową na co on się uśmiechnął.-Spodziewałem się
tego.-machnął w moją stronę ręką.-Chodź, przygotuję coś dla
ciebie w kuchni.-powiedział, po czym ruszył w stronę nowego
pomieszczenia, a za nim podreptałam ja.
Kuchnia
była bardzo duża, wypełniona przeróżnymi sprzętami. Po środku
niej znajdował się ogromny blat, który służył też
najprawdopodobniej jako stół. Rozejrzałam się dookoła, nadal nie
mogąc uwierzyć, że mieszka tu chłopak.
-Witaj
w moim królestwie.-powiedział i ukłonił się teatralnie.-Jestem
D.O.-wyciągnął rękę w moją stronę, a ja delikatnie ją
uścisnęłam.-Dzielimy to mieszkanie w dziesiątkę, więc może tu
być mały nieporządek, ale wraz z XiuMin'em staramy się zachować
tutaj czystość.-muszę przyznać, że w tym momencie szczęka mi
opadła i nie chciała powrócić na swoje miejsce przez dłuższy
czas. Że niby w tym mieszkaniu żyję dziesięciu chłopaków i jest
czyściej niż w pokoju mojego chłopaka? Ba, nawet mój pokój nie
wyglądał, aż tak zadbanie. Byłam pod wielkim wrażeniem, ale
wiedziałem też, że D.O i XiuMin muszą nad tym ciężko pracować.
-Wow.-to
było jedyne słowo, które udało mi się wypowiedzieć w tej
chwili. Chłopak zaśmiał się ciepłym głosem.
-Rozsiądź
się wygodnie, a ja coś przygotuję.-tak jak powiedział, usiadłam
na jednym z krzeseł barowych obok blatu. Chłopak podszedł do
lodówki i otworzył ją. Po chwili jednak ponownie wynurzył głowę
i posłał mi pytające spojrzenie.-Na co masz ochotę?-zaczęłam
się zastanawiać o co by poprosić, aby nie zajęło mu to za dużo
czasu, ponieważ czułam się głupio, że tyle dla mnie
robią.-Śmiało, mogę zrobić wszystko, akurat gotowanie sprawia mi
dużą przyjemność.-zachęcił mnie, żebym wybrała co tylko
zechcę.
-Zjadłabym
naleśniki.-wypaliłam nieśmiało i spuściłam lekko głowę.
Naprawdę było mi wtedy głupio. Brunet klasnął w dłonie i posłał
mi szeroki uśmiech.
-No to
będą i naleśniki.-po chwili wyjął wszystkie produkty i zaczął
działać. Na co ja nie mogłam wypowiedzieć ani jednego słowa, bo
wyglądał jak prawdziwy szef kuchni, co mnie bardzo zaskoczyło.
Po
zjedzeniu przygotowanego przez D.O posiłku byłam zachwycona.
Wszystko było tak przepyszne, że nie dało rady tego opisać.
Mógłby zostać światowej sławy kucharzem i na pewno ludzie
ustawialiby się w kolejce do jego restauracji.
-To
było naprawdę nieziemskie!-powiedziałam do niego, na co on się
lekko zarumienił i podrapał w tył głowy.
-Cieszę
się, że ci smakowało.-odparł.
-Naprawdę
dziękuję.-uśmiechnęłam się w jego stronę. Czułam się już o
wiele lepiej, nie kręciło mi się w głowie, a siły powróciły.-
-Chyba
jako pierwsza pochwaliłaś szczerzę moją kuchnię, bo reszta,
kiedy im tylko gotuje, rzucają się na wszystko, żeby po kilku
minutach odejść i rzucić krótkie „dzięki”.-jego usta
zmieniły kształt w prostą kreskę.-Według mnie posiłkiem powinno
się delektować, a nie jeść jak najszybciej.-pstryknęłam
palcami.
-Jakbyś
wyjął mi to z ust. Na ten temat mamy to samo zdanie.-zaśmiałam
się, a chłopak razem ze mną. Ta rozmowa była naprawdę przyjemna,
ale przerwał nam ją Chanyeol, który wparował do pomieszczenia w
podskokach.
-D.O,
wiesz może czyje to jest?-powiedział i zza pleców wyciągnął
szary materiał, który okazał się być szalikiem. Poczułam jakby
kopnął mnie prąd. Doskonale znałam ten szalik. Widelec wypadł z
mojej ręki by następnie uderzyć o kafelki podłogowe. Nie
wierzę.
-S...skąd
to masz?-spytałam drżącym głosem i wskazałam na szalik.
Dosłownie taki sam prezent dałam Lay'owi na jedne z jego urodzin.
Zawsze jęczał mi, że ma strasznie wrażliwą szyję, a więc
kupiłam mu szalik, który bardzo mi się spodobał. Chłopak
popatrzył na mnie zaskoczony.
-Wiesz
czyje to jest?-oczywiście, jakbym mogła tego nie poznać.
Podeszła do chłopaka i chwyciłam w ręce przyjemny w dotyku
materiał. Nawet pachniał jego perfumami. To wszystko było takie
dziwne. Te wspomnienia i jeszcze teraz to, że jest tutaj szalik
Lay'a. Powoli zaczęłam się domyślać o co może chodzić, ale
próbowałam założyć sobie w głowie pewne „zapory”, które
uniemożliwiłyby mi wiarę w to wszystko. Nie chciałam przyjąć
tego do świadomości.
-Chanyeol!
Gdzieś ty z tym polazł do cholery?!-do kuchni wpadł wściekły
Kris. Spojrzał na początku na mnie, a następnie posłał morderczy
wzrok w kierunku Chanyeol'a. D.O tylko przyglądał się całej
sytuacji.
-Kris?-spojrzałam
na niego. Wiedziałam, że on wszystko wie i próbował to przede mną
ukryć.-Błagam powiedz mi, że to nieprawda.-zaśmiałam się
żałośnie.-Lay nie jest jednym z was prawda?-miałam nadzieję,
miałam tą cholerną nadzieję na to jedne słowo, które zaraz
mogłoby zostać wypowiedziane przez niego. Tylko jedne słowo, czy
aż tak dużo wymagam? Chciałam usłyszeć to „nie”.
-Nie
mogę powiedzieć tego co chcesz usłyszeć, bo bym skłamał.-nagle
dotarło do mnie, że tak naprawdę nic nie wiedziałam o moim
chłopaku, a to wszystko ta cała otoczka „szczęśliwego związku”
mogła być tylko ułudą wymyślona, aby mnie ochraniać. Do oczu
zaczęły mi się cisnąć łzy. W głowie miałam totalny mętlik.
Zwątpiłam w to czy Lay mnie kochał. Pierwszy raz zwątpiłam w
jego uczucia. Wszystko to na czym mi zależało mogło się okazać
nic niewartym kłamstwem. Żyłam w fikcyjnym szczęściu? Poczułam
ukłucie w sercu.
-Tak
jak myślałam.-puściłam szalik, który upadł na ziemię, a ja
sama wyszłam z pomieszczenia. Nie chciałam, żeby widzieli moje
łzy.
-____
czekaj.-usłyszałam za sobą głos mojego kuzyna, ale i tak nie
miałam zamiaru się zatrzymać. W pewnym momencie zaczęłam biec.
Chciałam jak najszybciej wybiec z tego mieszkania i dać upust
emocją, które coraz to bardziej we mnie wzbierały. Miałam ochotę
krzyknąć, tak głośno, aż by mi gardło wysiadło, walnąć w ścianę pięścią, po czym opaść na
podłogę, ukryć głowę w kolanach i zacząć płakać. Po chwili
znalazłam się na klatce schodowej. Zaczęłam zbiegać po schodach,
gdy nagle Kris złapał mnie za nadgarstek i szarpnął mną.
-Daj
mi dokończyć!-krzyknął na mnie. Z moich oczy mimowolnie poleciały
łzy.
-No
proszę! Powiedz mi to, że mój związek z Lay'em był tylko
oszustwem! Powiedz to, że był z góry ukartowany!-krzyknęłam nie
przejmując się, że ktoś dookoła może mieszkać.-Oszukiwał
mnie! Nie, to wy mnie oszukiwaliście!-nie mogłam kontrolować
swoich emocji.-Znałam go przed wypadkiem prawda?-dodałam ciszej.
Kris puścił moją rękę.
-Skąd
to wiesz?-spytał cicho.
-Wspomnienia
wróciły.-odparłam przez łzy.-Czyli, że go znałam?-Kris tylko
kiwnął głową.
-Wszystko
stało się teraz takie skomplikowane, ale posłuchaj. Lay... on... naprawdę cię kocha.-zaczął. -To jest dość długa historia,
która może rzucić inne światło na Lay'a w twoich oczach.-moja
ciekawość rosła z każdą sekundą.-Chodź, lepiej będzie jak
wrócimy do środka i tam porozmawiamy, tu nie jest zbyt
bezpiecznie.-dodał po chwili. Wraz z Kris'em udałam się z powrotem
do mieszkania. Byłam cała roztrzęsiona, a przez moją głowę
przewijało się tysiące myśli.
|